Dlatego Kaczmarek odszedł z Radomiaka. "Brak szacunku był standardem"

Tomasz Kaczmarek niedawno zdecydował się na odejście z Radomiaka Radom i przyjął ofertę Rakowa Częstochowa. W rozmowie z portalem Meczyki.pl przyznał, dlaczego zdecydował się na taki ruch.
Kaczmarek przejął Radomiaka po sezonie 2025/2026. W klubie spędził trzy miesiące. Później zdecydował się na przenosiny do Rakowa Częstochowa.
W rozmowie z portalem Meczyki.pl przyznał, dlaczego podjął taką decyzję. Uważa, że dla samych piłkarzy nie miało to większego znaczenia.
- Każdy trener musi szczerze przeanalizować swoją pozycję w klubie. Ona wynika także z relacji, z tego, jak długo z ludźmi pracujesz, co zrobiłeś dla nich, co oni zrobili dla ciebie. Dla piłkarzy Radomiaka byłem piątym trenerem na przestrzeni roku. Mogłem uważać się za kogoś, kto pracował za granicą, miał dobry sezon w Lechii, ale kim dla nich byłem? Szczerze sobie odpowiedziałem: nikim - przyznał Kaczmarek.
Jego początki w Radomiu zdecydowanie nie należały do łatwych. Potrzebował nieco czasu na to, aby przyzwyczaić się do standardów panujących w klubie.
- Chciałem zbudować relacje z zawodnikami, poprosiłem Ibrahimę Camarę, żeby przyszedł do hotelu, pójdziemy na spacer, poznamy się, pogadamy. Umówiliśmy się na 18. 18:05, 18:10, 18:15 - nie ma go. Zacząłem się trochę gotować, więc zastanowiłem się: dlaczego on to robi? Przez kilka pierwszych dni mieliśmy dobry kontakt. Wtedy pomyślałem: taka jest realna wartość trenera dla tego zespołu. Dla nich trener to była pierwsza, najczęściej wymieniana osoba - podkreślił.
- Brak szacunku był po prostu standardem. Uspokoiłem się, bo zrozumiałem, że to nic osobistego. Takie są tu standardy, takie relacje tu panują, może czasem, pracą to zmienię. W Rakowie po Marku Papszunie czujesz, że panuje szacunek do trenera. Jest inna kultura, inaczej jest to zbudowane - dodał.
- Pierwszy mecz przepchnęliśmy, kolejne zagraliśmy bardzo słabo. Mało kto ma wtedy pełną wiarę we mnie, możliwe, że wielu wątpi. Miałem tego świadomość. Dobry trener jest w stanie szybko wyciągnąć wnioski. Rozumiałem emocje w klubie, umiałem nimi zarządzać i dlatego - mimo braku pełnej wiary - udało się utrzymać spokój. Ibrahima natomiast w pewnej sytuacji, po trzech miesiącach pracy, pokazał mi, że mnie szanuje - zakończył.
Pełen wywiad z Tomaszem Kaczmarkiem możecie przeczytać TUTAJ.