Frederiksen wyjaśnił, co stało się bramkarzowi Lecha. Mogło go zastąpić dwóch piłkarzy z pola

Lech Poznań w dramatycznych okolicznościach wygrał z Pogonią Szczecin 2:1. Mecz kończył z kontuzjowanym bramkarzem Płamenem Andriejewem. Niels Frederiksen wyjaśnił, co stało się Bułgarowi i który zawodnicy z pola mogli zastąpić go między słupkami.
W ostatnich latach etat w bramce Lecha miał Bartosz Mrozek. W Szczecinie nie mógł zagrać.
- Bartek Mrozek ma uraz dłoni. Nie jest to poważny uraz. Spodziewam się, że wróci do treningów w przyszłym tygodniu - powiedział Frederiksen.
Pod nieobecność Mrozka w składzie Lecha zadebiutował ściągnięty zimą Płamen Andrejew. Bułgar nie miał zbyt wiele pracy, ale w końcówce meczu znalazł się w centrum uwagi. Wszystko przez kłopoty zdrowotne. 21-latke wyraźnie cierpiał.
- Problem Płamena nie jest poważny, ale sytuacja na boisku taka była. Pod koniec meczu złapał go skurcz, który całkowicie zablokował jego mięsień. Z tego powodu nie mógł nawet chodzić. Dokończenie meczu było dla niego trudne. Powiedziałem fizjoterapeutom, że jest ekstremalnie ważne, by grał do końca. Nie mogliśmy już dokonać kolejnej zmiany - wyjaśniał Duńczyk.
Lechowi groziło, że mecz będzie kończył z zawodnikiem z pola w bramce. Robert Gumny był w szoku, gdy dowiedział się, że jest kandydatem do wejścia między słupki. Sztab rozważał też inne opcje.
- Nie wiem, kto stanąłby na bramce. Może Gumny, a może Yannick Agnero - zakończył trener Lecha.
Lech dzięki zwycięstwu w Szczecinie umocnił się na czele Ekstraklasy. Na pięć kolejek przed końcem ma trzy punkty przewagi nad Górnikiem Zabrze. W następnej kolejce zagra u siebie z Legią.