Legia pod ścianą. Klub musi sprzedawać, przy Łazienkowskiej mówią wprost
Legia Warszawa planuje transfery w zimowym okienku, ale jednocześnie klub ma świadomość, że musi sprzedawać piłkarzy. Jedna pozycja jest już przedmiotem zaawansowanych rozmów.
Latem Legia stroniła od wydawania pieniędzy. Sama nieźle zarobiła na Janie Leszczyńskim i Sergio Barcii, ale nie płaciła za kwoty odstępnego. Stawiała na wolnych zawodników lub wypożyczenia.
Niewykluczone, że taka taktyka będzie kontynuowana zimą. I to nawet mimo faktu, że do zespołu Marka Papszuna musi dołączyć nowy stoper. W klubie są świadomi konieczności wzmocnienia tej pozycji.
- Wszyscy wiemy, że tutaj jest potrzeba - powiedział Piotr Zasada w rozmowie z Przeglądem Sportowym Onet.
- Nasza współpraca z Markiem różni się w zależności od cyklu, w którym jesteśmy. Pomiędzy oknami, gdy mamy zidentyfikowane potrzeby, przekazuję mu raz w tygodniu do dodatkowej oceny do trzech zawodników. To wywołuje dalszą dyskusję - dodał, tłumacząc proces transferowy w Legii.
Szef rekrutacji Legii przyznał również, że klub nadal musi sprzedawać. Celem będzie jednak uniknięcie rzeczywistego osłabienia zespołu.
- Na razie nie rozmawiamy o tym ile, ale wiemy, że zimą ktoś może odejść. Legia w dalszym ciągu będzie musiała sprzedawać piłkarzy, ale nie możemy osłabiać zespołu. Ważniejsze od "ile" jest to, jak zespół ma wyglądać po oknie - podsumował.
Głównym kandydatem do wzmocnienia Legii wydaje się Stratos Svarnas z Rakowa Częstochowa. Więcej na ten temat pisaliśmy TUTAJ.