Masłowski szczerze o Vareli. Dlatego transfer nie doszedł do skutku
Keyan Varela był bliski dołączenia do Jagiellonii Białystok, ale ostatecznie nie trafi do polskiego klubu. Łukasz Masłowski na antenie Kanału Sportowego szczerze przyznał, dlaczego transakcja nie doszła do skutku.
Po sprzedaży Oskara Pietuszewskiego stało się jasne, że "Duma Podlasia" potrzebować będzie nowego skrzydłowego. Wydawało się, że jego poszukiwania dobiegły końca.
Bliski transferu do Polski był Keyan Varela. To 19-letni Portugalczyk, który do tej pory reprezentował barwy szwajcarskiego Servette.
Miał jednak problemy pozaboiskowe. Weszło informowało z kolei o urazie piłkarza, który wyszedł na jaw podczas testów medycznych. Więcej przeczytacie TUTAJ.
Nieco inne informacje przekazał na antenie Kanału Sportowego Łukasz Masłowski. Dyrektor sportowy Jagiellonii ujawnił, że transakcja rozbiła się o względy finansowe.
- Nie dogadaliśmy się finansowo. Był tu. Ale za długo to trwało. Wiedzieliśmy o jego sytuacji pozaboiskowej, ale ta cała otoczka nie miała znaczenia przy fiasku rozmów - przekazał Masłowski.
- Odszedł tylko Pietuszewski, a narracja jest taka, jakbyśmy pożegnali siedmiu piłkarzy. Wzmocnimy się na skrzydłach, ale to nie wynika tylko z odejścia Oskara, ale po prostu z oceny sportowej po jesieni - podkreślił.
- Nie będziemy działać pod presją czasu i kibiców. Nie jesteśmy w sytuacji, by działać pochopnie i by później tego żałować. Lepiej poczekać kilka dni czy tygodni i zrealizować to, co naprawdę chcemy - skwitował.