Media: Pululu zastąpi reprezentanta Polski?! Jest łączony z transferem

Media: Pululu zastąpi reprezentanta Polski?! Jest łączony z transferem
Michal Kosc / pressfocus
Afimico Pululu rozegrał kolejny dobry mecz w barwach Jagiellonii Białystok. Napastnik może jednak wkrótce pożegnać się z Ekstraklasą. Portal SportTime pisze, że snajperem wciąż zainteresowany jest czołowy klub z Grecji.
W sobotę Afimico Pululu pokazał się z dobrej strony w meczu z Widzewem Łódź (3:1), o czym pisaliśmy TUTAJ. Doświadczony piłkarz wykorzystał rzut karny, a także świetnie zastawiał się z piłką. Był jednym z najlepszych zawodników na boisku.
Dalsza część tekstu pod wideo
Ogólny bilans 26-latka w tym sezonie to 29 meczów, 13 trafień, a także dwie asysty. Nic więc dziwnego, że jest łączony z transferem, czemu sprzyja krótka umowa. Kontrakt napastnika obowiązuje tylko do 30 czerwca 2026 roku.
Z najnowszych informacji wynika, że Angolczyka wciąż chcą w Grecji. Usługami snajpera interesuje się Panathinaikos. Ekipa z Aten nadal szuka nowej "dziewiątki".
Pululu mógłby więc zastąpić Karola Świderskiego. Reprezentant Polski jest na wylocie z drużyny. Wcześniej łączono go z Widzewem Łódź, a także Legią Warszawa. Konkretów jednak brakuje.
- Panathinaikos od dłuższego czasu szuka napastnika, ale robi to dość dyskretnie, nie mając jeszcze jasno określonego profilu zawodnika, jakiego potrzebuje. Pululu jawi się jako opcja, która spełnia wiele warunków: nie jest przesadnie drogi, może pełnić rolę podstawowego napastnika, ale również wartościowego zawodnika do rotacji, dającego konkretne rozwiązania. Jego kandydatura zyskuje na sile. Świderski jedną nogą jest już poza klubem, choć formalnie wciąż w nim pozostaje - piszą Grecy.
Transfermarkt wycenia Angolczyka na cztery miliony euro. Należy też pamiętać, że zawodnik ma duże oczekiwania finansowe. Chciałby zarabiać około miliona euro rocznie, o czym portal Meczyki poinformował TUTAJ.
Napastnik gra w Białymstoku od lata 2023 roku. Został sprowadzony na zasadzie wolnego transferu po nieudanej przygodzie w Greuther Fuerth.

Przeczytaj również