Nowa afera u polskich sędziów. "Kłamie. To kompleksy i frustracje"
Tomasz Mikulski odpowiedział na zarzuty przedstawione przez Marcina Borskiego. Były szef Kolegium Sędziów PZPN nie tylko się bronił, ale też atakował.
Atmosfera wokół polskich sędziów jest podła. Wpływają na nie tylko liczne błędy, ale też afery środowiskowe. Ostatnią spowodowały zarzuty Borskiego do byłych szefów Kolegium Sędziów Zbigniewa Przesmyskiego i Tomasza Mikulskiego. Zarzucił im m.in. mobbing. Więcej TUTAJ.
Drugi z wymienionych odniósł się do tych oskarżeń w rozmowie z WP Sportowe Fakty. Według niego ataki Borskiego są personalne. Podkreśla, że rządził demokratycznie i nigdy nie stawiał mobbingu.
- Jeśli Borski stawia taki zarzut, zwyczajnie kłamie. W jaki sposób? Kiedy? Ja sobie nawet nie przypominam, abym na kogoś z podwładnych podniósł głos. Nie miałem żadnego powodu, aby wobec kogokolwiek stosować mobbing i go nie stosowałem - broni się Mikulski w rozmowie z WP Sportowe Fakty.
Były arbiter po obronie wyprowadził błyskawiczną kontrę i ruszył do ataku. O swoim adwersarzu ma jak najgorsze zdanie.
- Gdy szukam odpowiedzi, dlaczego Borski tak mówi, przychodzi mi myśl, że to kompleksy i frustracje wynikające z faktu, że jako obserwator i działacz miał marne osiągnięcia, nawet na poziomie wojewódzkim. Można powiedzieć, że w jego przypadku formuła wyczerpywała się bardzo szybko. Nie potrafi zaakceptować mojej pozycji w PZPN i UEFA. A może po prostu tylko w taki sposób może zaistnieć? Podobnie myślę, gdy bezpardonowo atakuje swoich młodszych kolegów. Zazdrości im, bo wielu jest zdolniejszych i lepszych od niego, a sukcesy osiągnęli bez niczyjej protekcji - wypalił Mikulski.
58-latek w trakcie szefowania Kolegium Sędziów pracował jednoczześnie jako lekarz. Jego zdaniem dopiero po czasie stało się to narzędziem dla jego krytyków.
- Sprawowałem swoją funkcję na pełny etat, olbrzymim kosztem osobistym i zaangażowaniem. Kolegium Sędziów pracowało intensywniej niż kiedykolwiek, wdrożyliśmy wiele nowych projektów szkoleniowych, wiele spraw, choć nie wszystkie, uporządkowaliśmy. Uważam, że niczego nie zaniedbałem. UEFA oceniała nas bardzo wysoko, dawała nas za przykład, co łatwo mogę udowodnić - podsumował Mikulski.