Problemy Lecha z wylotem na mecz. Jasne stanowisko Frederiksena [AKTUALIZACJA]
Lech Poznań ma problemy z przylotem na Wyspy Owcze, gdzie powinno odbyć się spotkanie z Klaksvik. Niels Frederiksen podkreślił, że niedługo musi zostać podjęta konkretna decyzja.
Lech rywalizuje z Klaksvik w trzeciej rundzie eliminacji Ligi Europy. W pierwszym meczu "Kolejorz" wygrał 1:0. Rewanż miał rozpocząć się w czwartek o 19:30. Pojawił się jednak kłopot.
Dawid Dobrasz, dziennikarz Meczyki.pl, informował TUTAJ, że Lech nie mógł w środę po południu wylecieć o pierwotnie zaplanowanej godzinie. Mgła nad lotniskiem w Vagar utrudnia przyjmowanie samolotów.
Istnieje opcja, że "Kolejorz" wyleci później, nawet w czwartek rano. Wtedy mogłoby dojść do przełożenia czwartkowego spotkania, jednak jeszcze nie zapadła w tej sprawie oficjalna decyzja.
- Nie możemy opóźniać naszego wylotu w nieskończoność, bo jeśli to zrobimy i nagle o 21:00 okaże się, że nie możemy lecieć, wtedy rano też nie będziemy mogli wystartować, ponieważ piloci będą musieli mieć obowiązkowy odpoczynek. Bo oni siedzą teraz w samolocie w gotowości do lotu przez wiele godzin, a więc wkrótce musimy podjąć decyzję, czy próbujemy wylecieć dzisiaj czy jednak lecimy jutro rano - skomentował Niels Frederiksen.
- Kontaktujemy się teraz z UEFA, żeby sprawdzić, jakie będą konsekwencje takiej decyzji. bo może przesuną mecz o jeden dzień, jeśli wylecimy jutro. Jeżeli będziemy lecieć jutro i będziemy musieli zagrać w ten sam dzień, wtedy ruszymy wcześnie rano, żeby mieć jeszcze czas na odpoczynek na miejscu. Szukamy rozwiązań, musimy jeszcze uzbroić się w cierpliwość. Ale na pewno nie możemy siedzieć tutaj do 20-21 wieczorem. Wtedy podejmiemy decyzję o locie jutro rano - dodał trener.
AKTUALIZACJA:
W środę Lech nie zdoła wylecieć na Wyspy Owcze. W czwartek rano klub podejmie kolejną próbę podróży, o czym więcej piszemy TUTAJ.