Co za transfer w Ekstraklasie! Od razu rozkochał kibiców

Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google?
Dodaj do źródeł
Dodaj do źródeł Google
Poprzednie lato było szalone, obecne już znacznie bardziej... zrównoważone. Polskie kluby ostrożniej planują wydatki i poza Lechem Poznań nie ruszyły na wielkie zakupy. Ale mimo tego wybór 15 najciekawszych transferów do Ekstraklasy był raczej mierzeniem się z kłopotem bogactwa.
Pod uwagę braliśmy nie tylko kwotę danego transferu, ale też oczekiwania i generalne zainteresowanie, jakie zostało przez dane wzmocnienie wywołane. Nie przyjęliśmy żadnego ograniczenia na klub, ale tylko Lech ma więcej niż jednego przedstawiciela.
Piłkarze uszeregowani są w kolejności alfabetycznej.
Jeremy Agbonifo (RC Lens -> Jagiellonia Białystok, wypożyczenie)
Jagiellonia bardzo długo zwlekała z konkretnymi, a nawet ciekawymi wzmocnieniami. Jej ruchy nie robiły większego wrażenia, co sprawiało, że kibice coraz mniej przychylnie patrzyli na sytuację niedawnego mistrza. Odejścia Łukasza Masłowskiego, Afimico Pululu i Miłosza Piekutowskiego, a także sprzedaż Bartosza Mazurka, sprawiały, że wyczekiwano jakiegokolwiek światełka w tunelu. Może okazać się nim Jeremy Agbonifo, wypożyczony z RB Lens. Liczby młodzieżowego reprezentanta Szwecji nie robią wielkiego wrażenia, w poprzednim sezonie, kiedy grał dla FC Basel i Hacken, strzelił łącznie trzy gole i zanotował asystę w 27 spotkaniach. 20-latek jest jednak określany jako zawodnik bardzo utalentowany, przebojowy. Lubi zejść z piłka do środka, nie boi się pojedynków (o czym swego czasu boleśnie przekonał się Terry Yegbe), podejmuje bardzo dużo ryzyka. Jeśli poprawi skuteczność, może dać dużo pociechy, a Jagiellonia zapewniła sobie w umowie opcję wykupu.
Bartosz Bereszyński (Palermo -> Motor Lublin, wolny transfer)
Wyczekiwany transfer Zbigniewa Jakubasa, który latem postanowił zrewolucjonizować Motor. Klub zrezygnował z dotychczasowego trenera, miejsce na ławce zajął Mariusz Misiura. W składzie też zmieniło się sporo, przede wszystkim odeszli Sergi Samper, Jakub Łabojko, Ivan Brkić, Bright Ede i Bartosz Wolski, co opisywaliśmy TUTAJ. Jednocześnie Motor nie ściągnął konkretnych zawodników, a zamieszaniu towarzyszyły plotki o chęci odejścia Veljko Nikitovicia. W całym tym chaosie sprowadzenie Bartosza Bereszyńskiego urosło do miana ruchu kluczowego. Jeśli reprezentant Polski - nieco na siłę przymierzany wcześniej do Legii - rozczaruje, pójdzie to na konto Jakubasa. Tym bardziej, że chwilę wcześniej właściciel Motoru odżegnywał się od ściągania piłkarzy po 30. roku życia. Tutaj zaś podpisano dwuletnią umowę ze stoperem grubo poza wspomnianą granicą. W dodatku takim, który nie grał w drugiej połowie minionego sezonu. To transfer ciekawy, bo włodarze Motoru podejmują się operacji na żywym organizmie.
Mateusz Lis (Goztepe -> Lech Poznań, 900 tysięcy euro)
Lech wciąż może sprzedać Bartosza Mrozka, dlatego - budując swój wizerunek klubu rozsądnego - zadbał o zabezpieczenie newralgicznej pozycji, a przy tym ściągnął zawodnika bardziej pasującego do taktyki Nielsa Frederiksena. Sprowadzono jednego z najlepszych golkiperów ligi tureckiej, Mateusz Lis w poprzednim sezonie zanotował 16 czystych kont w 34 meczach, co stanowi obietnicę pewnego poziomu, podtrzymaną dobrym występem z Górnikiem Zabrze. Warto również zwrócić uwagę, że w Turcji 29-latek bronił ze skutecznością 75%, a pod względem liczby interwencji był czwarty. Znakomite liczby, które sprawiają, że na wydany niecały milion patrzy się przede wszystkim jak na sporą promocję.
Christopher Lungoyi (Gaziantep -> Wieczysta Kraków, wolny transfer)
Wieczysta z rozpędem weszła do Ekstraklasy, ale poza transferem Antonio Milicia o jej ruchach nie mówi się zbyt wiele. Beniaminek spokojnie podszedł do okienka transferowego, zawodników selekcjonuje i nie zamierza wydawać zbyt dużych pieniędzy. Z tego względu zrezygnował między innymi z Afimico Pululu oraz Dawida Kownackiego. W przypadku Christophera Lungoyia takich trudności nie było. Skrzydłowemu skończyła się umowa w Turcji, wzmocnił Wieczystą na zasadzie wolnego transferu. Liczby miał niezłe - pięć goli i trzy asysty w łącznie 33 spotkaniach. Druga połowa sezonu wyglądała dla 26-latka znacznie gorzej, ale w Krakowie po szwajcarskim skrzydłowym i tak obiecują sobie sporo.
Adin Molnar (MTK Budapeszt -> Raków Częstochowa, 750 tys. euro)
Raków zastanawia się nad obsadą wahadła, a jednym z bardziej prawdopodobnych rozwiązań wydaje się właśnie Adin Molnar. Młody Węgier wygląda wręcz zaskakująco, jeśli chodzi o zdobycze bramkowe. W poprzednim sezonie strzelił aż 10 goli (dorzucił cztery asysty), chociaż należy oddać, że częściej ustawiano go na skrzydle. Niemniej, wykończenie 22-latka pozostaje niewątpliwym atutem, tym bardziej, że na wspomniany dorobek składają się jedynie dwa rzuty karne. Znów mówimy o graczu szybkim, chętnie wchodzącym w pojedynki, a do tego nieźle dośrodkowującym. Na minus zaangażowanie w defensywie, którego w Częstochowie powinien się prędko nauczyć.
Jean-Pierre Nsame (Legia Warszawa -> Pogoń Szczecin, wolny transfer)
W podobnych sytuacjach bywa schematycznie i tacy zawodnicy regularnie lądują poza Ekstraklasą. Jeden klub nie przedłuża kontraktu, więc doświadczony zawodnik znów wyjeżdża za granicę. Jean-Pierre Nsame wyłamał się z tego schematu i wzmocnił Pogoń. Marek Papszun chciał wprawdzie, aby rosły napastnik został przy Łazienkowskiej, ale w tej kwestii Legia rady nie dała. Straciła tym samym piłkarza, który do strzelania goli potrzebuje przede wszystkim zdrowia. Reszta, mimo 33 lat na karku, wciąż jest na miejscu. Kameruńczyk miewał fatalne okresy, ale jego poprzedni sezon pozostawił niemal wyłącznie dobre wrażenie i tego pomimo poważnej kontuzji. 11 zdobytych bramek nie wzięło się znikąd.
Samuel Ntamack (SD Huesca -> Piast Gliwice, wolny transfer)
Na transfery Piasta zwykło się patrzeć ze sporą rezerwą, ale Samuel Ntamack to postać dość intrygująca. W poprzednim sezonie Francuz grał dla Hueski, następnie dla Amiens. W Hiszpanii zdobył cztery bramki, we Francji dwie, przy czym na poziomie Ligue 2 bez większego trudu wywalczył miejsce w podstawowym składzie. W Huesce droga do wyjściowej "jedenastki" była bardziej kręta, co swoją drogą krytykowali kibice, którzy dostrzegli sporą jakość u 25-latka. Panowało przekonanie, że na poziomie trzeciej ligi Ntamack strzelałby gola za golem. Nie było to bezzasadne, mówimy o "dziewiątce" łatwo dochodzącej do sytuacji strzeleckich.
Jurica Prsir (HNK Gorica -> Wisła Płock, kwota nieznana)
W Wiśle zmieniło się sporo, za stery chwycił dobrze znany Adam Majewski. Przede wszystkim jednak zmieniła się kadra, już w tym momencie pożegnano 11 zawodników, między innymi Ibana Salvadora, który na poziomie I ligi tyleż irytował, co był postacią istotną dla awansu. Jednocześnie "Nafciarze" nie próżnowali, zgodnie z oczekiwaniami wykupili Diona Gallapeniego z Widzewa, a także sięgnęli po dwie "dziesiątki" - z jednej strony Adam Radwański, z drugiej Jurica Prsir. Chorwat, niebywale ograny w ojczystej lidze, ma za sobą naprawdę udany sezon. W 36 spotkaniach zdobył siedem bramek i dorzucił trzy asysty. Fakt, że Wiśle udało się go wyciągnąć, to spora sztuka, podobnie jak podpisanie trzyletniej umowy. 26-latek nie tylko sporo strzelał, ale też na tle całej ligi wyróżniał się pod względem skuteczności dośrodkowań, rozegrania, liczby oddanych strzałów i akcji w defensywie. Potencjał na perełkę, o której jeszcze mówi się dość niewiele.
Karol Świderski (Panathinaikos -> Widzew Łódź, 1 mln euro)
Niby Widzew dość ostrożnie działa w letnim okienku, ale mimo wszystko udało mu się dokonać jednego z największych transferów. Nie ulega też wątpliwości, że jednego z najciekawszych. Bo chociaż Karol Świderski miał w Grecji swoje problemy, to profilem wydaje się być graczem skrojonym pod oczekiwania Aleksandara Vukovicia, o czym pisaliśmy TUTAJ, kiedy zwracaliśmy uwagę między innymi na duże zaangażowanie w walkę o piłkę i naprawdę niezłą skuteczność. Mówimy również o wziętym reprezentancie Polski, co stale podnosi rangę Widzewa. W okresie przygotowawczym 29-latek nie rzucił na kolana, ale do sparingów z zasady powinno podchodzić się dość spokojnie. Znacznie gorzej, jeśli strzelecka niemoc będzie trzymała "Świderskiego" również w zasadniczej części sezonu.
Kacper Urbański (Legia Warszawa -> Górnik Zabrze, wolny transfer)
Kacper Urbański zarabiał w Legii zdecydowanie za dużo w stosunku do tego, co potrafił dać temu zespołowi. Środkowy pomocnik nieźle wszedł do nowej drużyny, ale z czasem jego znaczenie zmalało, a pod koniec zostało niemal całkowicie zmarginalizowane. W Górniku były reprezentant Polski musi grać pierwsze skrzypce, również ze względu na bardzo oszczędnie obsadzoną drugą linię. Urbański zadebiutował już z Lechem, następnie od początku wyszedł na Fenerbahce. W obu spotkaniach pokazał się z dobrej strony, jako "szóstka" to wybór nieco zaskakujący, ale też, przynajmniej w tym momencie, trafny. Oby tę dyspozycję utrzymał dłużej, zadziała to z korzyścią dla całej polskiej piłki.
Bartosz Wolski (Motor Lublin -> GKS Katowice, 100 tysięcy euro)
Tak skromną klauzulę odstępnego trzeba było wykorzystać i nic dziwnego, że zrobił to GKS, który Bartosza Wolskiego miał na swojej liście od co najmniej kilku miesięcy. Ofensywny pomocnik pokazał już, że w Ekstraklasie znajduje się w ścisłej czołówce zawodników kreujących, siedem asyst nie wzięło się z niczego. Co ważne, 29-latek już teraz zaliczył dość udane wejście do Katowiczan. Bo chociaż klub przegrał z Żiliną, to sam Wolski był jednym z nielicznych plusów. Spisał się znacznie lepiej od Jessego Boscha, nieprzypadkowo po wejściu Polaka ataki przyjezdnych nabrały odpowiedniego rozpędu.
Terry Yegbe (Metz -> Lech Poznań, 3 mln euro)
Dwukrotny reprezentant Ghany udowodnił, że da się niemal z miejsca rozkochać kibiców nowego klubu. Jednym z warunków wydaje się jednak posiadanie młotka zamiast nogi, co drastycznie zawęża grono potencjalnych kandydatów. Terry Yegbe, jako się rzekło, zdecydowanie się w nim znajduje, przy czym wspaniały gol strzelony Aarhusowi to jedynie przypieczętowanie bardzo dobrej prezencji 25-latka. Stoper dobrze wpasował się w drużynę Nielsa Frederiksena, na plus wypadł już w Superpucharze Polski. Na ten moment Yegbe pokazał, że wszelkie komplementy w jego kierunku - siła, szybkość, zdecydowanie w pojedynkach - nie były przesadzone. Nie widać natomiast większych wpadek, a to z miejsca stawia defensora w czołówce najciekawszych transferów Ekstraklasy.
Elie Youan (Hibernian -> Wisła Kraków, wolny transfer)
Wisła musiała się nieźle napocić, żeby sprowadzić Francuza, więc kiedy wreszcie się udało, odtrąbiono niemały sukces. Dla wielu radość była niewspółmierna do ostatnich poczynań skrzydłowego, który został zdegradowany do rangi trzeciorzędnego zawodnika w Szkocji. Szkopuł w tym, że Elie Youan to postać nieoczywista - nigdy nie rozkochał kibiców "Hibs", ale potrafił mieć sezony z double-double. Łapał mało minut, ale wciąż wyróżniał się w lidze pod kątem dośrodkowań, kluczowych podań, rajdów z piłką. Swego czasu myślała o nim Legia, ale dawała za mało pieniędzy i Francuz ostatecznie wylądował w Krakowie. Wiele musiało się zgrać w czasie, aby do tego transferu doszło.
Łukasz Zjawiński (Polonia Warszawa -> Legia Warszawa, wolny transfer)
Po udanym (i wymuszonym) eksperymencie z Rafałem Adamskim, Legia postanowiła pójść za ciosem i sięgnąć po kolejnego wyróżniającego się zawodnika z I ligi. Łukasz Zjawiński w dwóch sezonach z rzędu strzelił przynajmniej 20 goli, był jednym z głównych powodów, dla których Polonia Warszawa w ogóle walczyła o awans do Ekstraklasy. Na najwyższym poziomie w Polsce 25-latek wcześniej nie czarował, ale przecież Adamski też się odbił, potrzebował czasu i odpowiedniego zespołu, aby pokazywać przynajmniej część umiejętności. Nietrudno dojść do wniosku, że jeszcze kilka lat temu Legia ściągałaby Zjawińskiego z myślą o wzmocnieniu ławki, a nie pierwszej drużyny, ale ekipa z Łazienkowskiej zatraciła swój blask i jeśli marzy o jego przywróceniu, to prędzej osiągnie go z piłkarzami zdeterminowanymi niż zblazowanymi zawodnikami, którzy traktują klub tylko jako trampolinę.
***
Startuje liga Meczyki.pl w Fantasy Ekstraklasa! Dla zwycięzców przewidziane nagrody. Więcej informacji TUTAJ.
Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google?
Dodaj do źródeł
Dodaj do źródeł Google