Kłopoty giganta. Był faworytem do wygrania Ligi Mistrzów. Teraz to mało realne

Kłopoty giganta. Był faworytem do wygrania Ligi Mistrzów. Teraz to mało realne
Paweł Andrachiewicz/Pressfocus
Dominik - Budziński
Dominik BudzińskiDzisiaj · 06:50
Już tylko cztery kluby pozostały w grze o końcowy triumf w Lidze Mistrzów. Zanim więc wystartują półfinały, tradycyjnie pokusiliśmy się o stworzenie rankingu sił. Kto w tym momencie może uchodzić za faworyta do podboju Europy, a komu w teorii można dać najmniejsze szanse?
Ćwierćfinały na dobrą sprawę przyniosły tylko jedną niespodziankę, bo tak trzeba określić triumf Atletico nad Barceloną. W pozostałych dwumeczach wygrywały natomiast drużyny, które już przed startem tamtej fazy umieszczaliśmy na naszym podium faworytów (TUTAJ).
Dalsza część tekstu pod wideo
Jak to natomiast wygląda to obecnie? Pod uwagę braliśmy potencjał kadrowy, aktualną formę, doświadczenie na końcowych etapach Champions League, a ponadto skalę trudności w półfinale. I oto efekty.

4. Atletico Madryt

Doceniamy oczywiście fakt, że Atletico wyeliminowało Barcelonę, ale mimo wszystko ekipa Diego Simeone ma naszym zdaniem najmniej jakości wśród tych drużyn, które pozostały na placu boju. “Los Colchoneros”, jeśli akurat mają dobry dzień, są w stanie pokonać każdego. Problem w tym, że w ostatnim czasie zdecydowanie częściej zawodzą. Przegrali aż siedem z dziewięciu poprzednich spotkań, wliczając w to porażkę po rzutach karnych w finale Pucharu Hiszpanii, w którym zmierzyli się z Realem Sociedad. Tracą przy tym dużo goli, a przecież defensywa zazwyczaj była ich znakiem rozpoznawczym. Jeśli gdzieś mogą upatrywać swojej szansy, to w spadku formy ich półfinałowego rywala, a więc Arsenalu. Znakomity Julian Alvarez może zrobić “Kanonierom” trochę krzywdy, jednak ostatecznie to i tak w ekipie ze stolicy Anglii upatrujemy faworyta do awansu.

3. Arsenal

O wilku mowa. Jeszcze przed 1/8 finału to Arsenal otwierał nasz ranking sił. Podopieczni Mikela Artety pewnym krokiem zmierzali wtedy, tak się przynajmniej wydawało, po mistrzostwo Anglii, a w fazie ligowej Champions League zajęli pierwsze miejsce. W międzyczasie mocno obniżyli jednak loty. W Premier League dali się wyprzedzić Manchesterowi City, odpadli z Pucharu Anglii, a w Pucharze Ligi przegrali finał. Dotarli co prawda do półfinału Ligi Mistrzów, ale też nie bez problemów, bo Sporting postawił im zaskakująco trudne warunki. To nadal mocna ekipa, pełna jakościowych graczy, ale ewidentnie coś na The Emirates się zacięło. Pocieszeniem jest fakt, że teraz na Arsenal czeka Atletico, a nie ktoś z pary PSG - Bayern.

2. Bayern

Naprawdę trudno wskazać faworyta monachijsko-paryskiego półfinału, bo obie drużyny są piekielnie silne i napędzone, ale ostatecznie minimalnie skłaniamy się ku PSG. Nie zmienia to faktu, że Bayern jak najbardziej stać na końcowy triumf. Furorę robi tercet Harry Kane - Luis Diaz - Michael Olise, w pozostałych formacjach “Die Roten” też roi się od gwiazd i kozaków, a na trenerskie odkrycie wyrasta Vincent Kompany, któremu większy tekst poświęciliśmy ostatnio TUTAJ. Moc Bawarczyków widzieliśmy niedawno na tle Realu Madryt, choć trzeba przyznać, że w rewanżu kilka razy stracili oni kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami. To na pewno coś, co może martwić i działać na niekorzyść. Ofensywa gra kosmicznie, w obronie trochę zbyt często zdarzają się problemy. Przeciwko fantastycznie naoliwionej maszynie z Paryża każdy błąd defensywy może być brutalnie ukarany.

1. PSG

PSG natomiast wydaje się w tym momencie bardziej wyważone. Owszem, potrafi grać koncertowo z przodu, ma tam gwiazdy pokroju Ousmane’a Dembele, Chwiczy Kwaracchelii czy Desire Doue, ale jednocześnie imponuje w środku pola i z tyłu. W dwumeczu z Liverpoolem podopieczni Luis Enrique nie stracili nawet jednego gola, a wcześniej dosłownie przejechali się po Chelsea, wygrywając w dwumeczu 8:2. Można odnieść wrażenie, że - podobnie jak przed rokiem - z tygodnia na tydzień stają się coraz mocniejsi. Na ich korzyść działa też bez wątpienia fakt, że rok temu wygrywali już Ligę Mistrzów, otrzaskali się z meczami o tym największym ciężarze gatunkowym, a na ławce mają trenera, który Europę potrafił podbić już kilka razy. Co prawda w fazie ligowej Paryżanie przegrali z Bayernem u siebie 1:2, ale dziś są w zdecydowanie wyższej formie niż wtedy. Dlatego dajemy im minimalnie większe szanse. Szykuje nam się, przynajmniej w teorii, przedwczesny finał.

Dyskusja

Przeczytaj również