Polski klub rozbija bank! Wykłada ponad 55 mln zł. Rekordowe szaleństwo

Widzew Łódź tej zimy wydał na transfery praktycznie tyle samo co... wszystkie kluby hiszpańskiej La Liga razem wzięte. To nie żart, a szokująca wręcz rzeczywistość. Robert Dobrzycki znów sięgnął do kieszeni naprawdę głęboko, bo trudno określić inaczej wyłożenie na nowych graczy, i to w środku sezonu, ponad 55 milionów złotych. A to być może nie koniec!
Widzew na rynku transferowym szalał już latem. Zaliczył wówczas rekordowe okno w całej swojej historii, kupując piłkarzy za nieco ponad siedem milionów euro. Mocne w skali Ekstraklasy ruchy nie przyniosły jednak oczekiwanych efektów, bo rundę jesienną zespół z al. Piłsudskiego zakończył jako dopiero 15. zespół w tabeli.
Zimowa przerwa nie była więc spokojna. Wręcz przeciwnie. Widzew poszedł o krok dalej. Wzmacnia się, przynajmniej na papierze, jeszcze bardziej niż latem. Już wydał na nowych zawodników więcej pieniędzy. Póki co, według informacji Meczyki.pl - 13,2 mln euro, co w przełożeniu na złotówki daje jakieś 55,5 mln złotych. To kwota wręcz kolosalna. Zwłaszcza w przypadku zimowego okna, które zazwyczaj jest zdecydowanie bardziej spokojne. Nie tylko w Polsce, ale w zasadzie wszędzie.
Przykład? Widzew wydał tej zimy na transfery niemal tyle samo, co kluby hiszpańskiej La Liga razem wzięte. One według danych Transfermarktu przeznaczyły na nowych piłkarzy łącznie 13,7 mln euro. Warto też dodać, że klub z Łodzi, sprowadzając Osmana Bukariego za 5,5 mln euro, pobił historyczny rekord całej ligi. Nigdy wcześniej żaden polski klub nie zapłacił tak dużej kwoty za jakiegokolwiek piłkarza. Przemysław Wiśniewski został zaś najdroższym Polakiem sprowadzonym do Ekstraklasy, a sam Widzew przeprowadził rekordowe okno transferowe w historii polskiej piłki. Wow.
Przyjrzymy się ruchom Widzew nieco bliżej. Coś nam się jednak wydaje, że to jeszcze nie jest ostateczna lista. TUTAJ informowaliśmy, ile w rzeczywistości podczas obecnego okna wydał Widzew. Kwoty te, w kilku przypadkach, różnią się bowiem od tych prezentowanych przez Transfermarkt.
Osman Bukari (5,5 mln euro, Austin -> Widzew)
Na pierwszy ogień wspomniany już bohater rekordu. Bukari to 27-letni skrzydłowy, który urodził się w Ghanie i dla reprezentacji tego kraju rozegrał 21 spotkań, strzelając trzy gole. W 2022 roku wystąpił na mistrzostwach świata w Katarze i zdobył nawet bramkę przeciwko Portugalii. Obecnie nieco ponad rok czeka natomiast na powołanie. Pewnie dlatego, że po transferze do Austin, przedstawiciela MLS, trochę spuścił z tonu. Przez dwa ostatnie sezony rozegrał tam 50 spotkań, miał przebłyski, ale liczbami nie powalał na kolana (sześć goli, osiem asyst). Zdecydowanie więcej pokazywał wcześniej w barwach Crvenej zvezdy, która zarobiła na nim 7 mln euro. Bukari w CV ma też Gent, Nantes czy słowacki Trenczyn.
Czy to materiał na gwiazdę ligi? W teorii tak. Jeszcze dwa lata temu Ghańczyk potrafił błyszczeć w Lidze Mistrzów na tle Manchesteru City, przeciwko któremu w jednym meczu strzelił gola, a w drugim zaliczył asystę. Był też topowym skrzydłowym ligi serbskiej. Nie jest też tak, że potem w MLS całkowicie zawiódł, bo i tam, mimo nieco gorszych statystyk, wielokrotnie stanowił o sile drużyny. Więcej na ten temat pisaliśmy TUTAJ.
Emil Kornvig (2,4 mln euro, Brann -> Widzew)
Nieco mniejsze, choć też pokaźne pieniądze, Widzew wyłożył na gwiazdę norweskiego Brann, czyli Emila Kornviga. To bardzo ceniony pomocnik box to box, który pierwsze kroki w świecie futbolu stawiał jako zawodnik duńskiego Lyngby. Rozwijał się tam na tyle dobrze, że w wieku 21 lat wyleciał do Włoch, ale Półwyspu Apenińskiego zdecydowanie nie podbił. Ani jako gracz Spezii, w której nie zaliczył choćby debiutu, ani Cosenzy czy Cittadelli. Dopiero powrót do Skandynawii skierował jego karierę na odpowiednie tory. Kornvig wyjątkowo udanie zadomowił się w norweskim Brann, którego szybko stał się gwiazdą. Błyszczał nie tylko na krajowym podwórku, ale i w pucharach. W trwającym sezonie Ligi Europy rozegrał siedem spotkań i strzelił trzy gole przeciwko takim firmom jak Rangers, PAOK Saloniki i FC Midtjylland.
- To najlepszy piłkarz Brann, bez jakichkolwiek wątpliwości. Wszyscy to wiedzą. On spaja zespół. Bez niego drużyna będzie zdecydowanie gorsza. Wchodzi w swój prime, ale myślę, że ma jeszcze dużo do pokazania. Myślę, że w przyszłości będzie celował, żeby trafić do lig TOP5. Uważam, że mógłby się sprawdzić na przykład w Serie A - mówił nam niedawno norweski dziennikarz, Martin Bjerke.
Większy tekst Kornvigowi poświęciliśmy TUTAJ.
Przemysław Wiśniewski (3,1 mln euro + bonusy, Spezia -> Widzew)
Według informacji redaktora naczelnego Meczyki.pl, Tomasza Włodarczyka, z bonusami kwota ta może wynieść nawet 4 mln euro. Tak czy siak Wiśniewski zyskuje miano najdroższego Polaka, jaki kiedykolwiek trafił do Ekstraklasy. Nic zresztą dziwnego. Mowa przecież o wciąż aktualnym reprezentancie Polski, który w dodatku nie stanowi zaplecza kadry, a ma spore szanse, by dostawać kolejne szanse w podstawowym składzie biało-czerwonych. Na przestrzeni ostatnich miesięcy jakość potwierdzał nie tylko z orzełkiem na piersi, ale też we Włoszech, gdzie dobrze radził sobie w barwach Venezii i Spezii. W Serie A oraz Serie B rozegrał przez ostatnie trzy lata ponad 80 spotkań. To w skali naszej ligi naprawdę “gruby” ruch. Wiśniewski podpisał umowę do 31 grudnia 2030 roku.
Carlos Isaac (1 mln euro, Cordoba -> Widzew)
Swego czasu Isaac debiutował w wielkim Atletico Madryt pod wodzą Diego Simeone. Było to jednak dość dawno, bo w sezonie 2017/18, a potem prawy obrońca jeszcze tylko raz założył koszulkę “Los Colchoneros”. Nie był w stanie przebić się w zespole pełnym gwiazd i w końcu odszedł do Deportivo Alaves. Przez kolejne lata zwiedzał kolejne hiszpańskie kluby, głównie z poziomu Segunda Division, zaliczył ponadto epizod w portugalskiej Vizeli. Do Widzewa przychodzi z Cordoby, w barwach której grał, z niezłym skutkiem, przez ostatnie półtora roku. Strzelił w tym czasie jednego gola i dorzucił pięć asyst.
Co ciekawe, to pierwszy gotówkowy transfer w karierze 27-letniego obecnie zawodnika. Widzew aktywował opiewającą na milion euro klauzulę, a z Hiszpanem najwidoczniej wiąże tak duże nadzieje, że zaoferował mu kontrakt do 30 czerwca 2028 roku, ponadto z opcją przedłużenia. Jak na razie Isaac miał okazję pokazać się w sparingu z Banikiem Ostrawa.
Christopher Cheng (900 tys. euro, Sandefjord -> Widzew)
Wracamy do Skandynawii, bo z tego rejonu Europy do Widzewa przychodzi nie tylko wspomniany Kornvig, ale też Christopher Cheng. Mowa o 24-letnim lewym obrońcy, który urodził się w Oslo i całą dotychczasową karierę spędził w ojczyźnie. Reprezentował takie kluby jak Stabaek, Arendal, Strommen czy ostatnio Sandefjord. To w tym ostatnim zespole mocniej rozwinął skrzydła. 51 razy wystąpił w krajowej elicie, a sezon 2025 zakończył z imponującym jak na defensora dorobkiem pięciu goli i pięciu asyst.
Widzew wiąże z Chengiem spore nadzieje, co potwierdza naprawdę długi kontrakt, bo obowiązujący aż do 30 czerwca 2029 roku, zawierający zresztą opcję przedłużenia. Norweg, który ma też korzenie w Hongkongu, jest mocno chwalony za to, jak prezentuje się podczas kończącego się powoli okresu przygotowawczego. Jakość będzie musiał jednak potwierdzić przede wszystkim w meczach o stawkę.
Bartłomiej Drągowski (300 tys. euro, Panathinaikos -> Widzew)
O dziwo jeden z tańszych transferów Widzewa w tym okienku, choć jednocześnie jeden z najbardziej elektryzujących. Do ekipy z Piłsudskiego przychodzi bowiem wciąż aktualny reprezentant Polski, zawodnik mocno ograny na boiskach włoskiej Serie A, jeszcze do niedawna regularnie występujący w greckim Panathinaikosie. Co ciekawe, wciąż wyceniany na 2,5 mln euro. 28-letni Drągowski ma w końcu uspokoić sytuację między słupkami Widzewa, bo akurat na tej pozycji jesienią trwał istny casting, nieszczególnie sprzyjający drużynie.
Mówimy o piłkarzu, który - zwłaszcza jak na bramkarza - nie jest jeszcze weteranem. Nie ma więc co prognozować, że Drągowski wraca do ojczyzny bezpowrotnie. Jeśli potwierdzi klasę w coraz bardziej cenionej Ekstraklasie, być może znów skusi bardziej znaną markę. Jakość pokazał już na Półwyspie Apenińskim, a kilka lat temu miał nawet poważną ofertę z Anglii.
- Transferu do Premier League mi szkoda. (…) Były duże oferty na stole, ale zostały odrzucone. (…) Po Empoli miałem od razu ofertę, byłem dogadany, ale przyszedł nowy właściciel Fiorentiny i wszystko się zmieniło - mówił niedawno Drągowski na kanale Meczyki.
Lukas Lerager (bez odstępnego, FC Kopenhaga -> Widzew)
Na koniec kilka słów o piłkarzu, który przyszedł do Widzewa bez kwoty odstępnego, a więc nie powiększył pokaźnej sumy wydatków klubu na same transfery. Nie oznacza to jednak, że mówimy o kimś anonimowym czy mniej jakościowym. Wręcz przeciwnie. Lerager to niezwykle doświadczony środkowy pomocnik, który w CV ma kilka mocnych marek. Przede wszystkim - aż 219 razy wystąpił w barwach FC Kopenhaga. 17 spotkań rozegrał w Lidze Mistrzów, w której strzelił trzy gole. Bezcenne szlify zbierał też we włoskiej Genoi czy francuskim Bordeaux. Ponadto dziesięciokrotnie miał zaszczyt reprezentować Danię. A mimo to zdecydował się zamienić mistrza tego kraju na 15. aktualnie zespół w Polsce. To sporo mówi o możliwościach i ambicjach Widzewa. Co ciekawe, Leragera na transfer miał namawiać Kamil Grabara.
- Dbajcie, bo drugiego takiego nie znajdziecie - pisał polski bramkarz na Instagramie, gdy ogłoszono pozyskanie 32-latka.