Rzucali w niego bananami, a on odmienił niemiecki futbol. Gerald Asamoah - nastolatek, który wygrał z rasizmem
Ze swojego afrykańskiego kraju zapamiętał ubóstwo. Dopiero nowa ojczyzna dała mu nadzieję na przyszłość i piłkarską karierę. On zamierzał jednak się odpłacić. Niemal od razu postanowił sobie, a potem publicznie zobowiązał się do podjęcia nierównej walki z rasizmem. Mimo że los co rusz wystawiał go na kolejne próby, Gerald Asamoah ostatecznie zwyciężył. I zabrał się za następne działania.
- To szalone, że już w wieku 20 lat powiedziałem coś takiego - wspominał kilka lat temu w wywiadzie dla oficjalnej strony internetowej Schalke 04 Gerald Asamoah. - Doświadczyłem wcześniej negatywnych rzeczy. Najgorzej było, gdy miałem 18 lat, w Cottbus, kiedy obrzucano mnie bananami. Miałem nadzieję podążyć tą drogą: zostać reprezentantem kraju i obudzić ludzi z letargu.
The year of the rare. Emmanuel Olisadebe, a Nigerian was the only black man in the Polish team. Well polished stuff. Gerald Asamoah, Ghanaian also became the first player of African descent to represent Germany at the World Cup. Decent feat. pic.twitter.com/amXAqRESq6— Rilwan Adetayo Balogun (@balogunrealone) May 9, 2020
“Dorosłem w Niemczech”
Gerald Asamoah nie jest jednym z tych urodzonych w Europie potomków imigrantów z innego kontynentu. Nie należy również do tych, którzy kraj swoich przodków opuścili w bardzo młodym wieku i nie pamiętają “pierwszej” ojczyzny. Legenda Schalke 04 przeprowadziła się wraz z rodziną do Niemiec w 1990 roku, zaraz po zjednoczeniu RFN i NRD. Gerald miał wtedy 12 lat.
- Działacze w Ghanie byli doskonale świadomi tego, że Niemcy mnie chcieli - przywoływał Asamoah w rozmowie z portalem “FIFA.com” przed mistrzostwami świata z 2006 roku. - Mimo tego nie wystawili mnie do gry. Dorosłem w Niemczech i czuję się tutaj jak w domu. Dlatego wybrałem Niemcy. To była oczywiście trudna decyzja. W przeciwnym wypadku nie potrzebowałbym na jej podjęcie tak wiele czasu. Niektórzy ludzie nadal nie będą mnie postrzegać jako Niemca, ale ja dorosłem tutaj i posługuję się językiem. Czuję się Niemcem.
Rodzina Asamoah osiadła w Hanowerze, gdzie ojciec Geralda prowadził sklep. Sprowadzał do niego artykuły z różnych krajów, również tych afrykańskich. Jego syn zapamiętał z Ghany głównie biedę. Tymczasem w Niemczech od razu rozpoczął piłkarską karierę. W szkole chodził do jednej klasy z późniejszym wieloletnim klubowym kolegą, Fabianem Ernstem. Po czterech lat treningów w amatorskim Werderze Hannover przeszedł do Hannoveru 96. W 1996 roku był już zawodnikiem pierwszego zespołu ówczesnego trzecioligowca.
Na koniec debiutanckiego sezonu w zawodowym futbolu Hannover zmierzył się z Energie Cottbus w dwumeczu o awans do 2. Bundesligi. W pierwszym spotkaniu padł bezbramkowy remis. W rewanżu, blisko polskiej granicy, gospodarze zwyciężyli 3:1. To wtedy Asamoahę i jego kolegę z drużyny, Otto Addo, obrzucono bananami.
Wyboista droga
Osiemnastolatek nie załamał się. Wprost przeciwnie. Już w kolejnym roku w wywiadzie dla magazynu “Der Spiegel” publicznie zadeklarował, że chce zostać piłkarskim reprezentantem Niemiec. Przyświecał mu jasny cel: zwycięstwo nad rasizmem.
Droga prowadząca do tego zapewne trudnego do wyobrażenia wówczas osiągnięcia okazała się jednak jeśli nie długa, to na pewno wyboista. W 1998 roku, za drugim podejściem, Asamoah awansował wraz z Hannoverem na drugi poziom rozgrywkowy. W 33 rozegranych meczach ten ciągle nastoletni napastnik strzelił aż 19 goli. W tym samym roku wykryto u niego problemy z sercem. Początkowo lekarze doradzili mu zakończenie kariery. Zielone światło dał dopiero specjalista ze Stanów Zjednoczonych. Pod jednym zastrzeżeniem.
- Zwykła rutyna - tłumaczył zawodnik w rozmowie z “Die Welt”. Codziennie rano musiał zażyć tabletkę normującą poziom rytmu serca. Lek nie znajdował się na liście środków dopingujących. Co więcej, miał o 5% obniżać zdolność człowieka do wysiłku.
Ówczesny napastnik Hannoveru mógł jednak nie zostać ostatecznie reprezentantem Niemiec z zupełnie innego powodu. Wcześniej otrzymał bowiem powołanie do narodowej kadry Ghany. Nigdy nie dowiemy się, jak potoczyłby się bieg historii, gdyby dostał tam szansę debiutu. Nie dostał. W tym samym 1999 roku zgłosiło się po niego Schalke 04.

“Mistrzostwo serc”
- “Ich bin ein Schalker” - zwykł powtarzać urodzony w Ghanie atakujący, którego na koniec kariery pożegnano na Veltins Arena jak prawdziwą legendę klubu. Asamoah sięgnął wraz z Schalke po dwa Puchary Niemiec, Puchar Ligi i dwa Puchary Intertoto. Czterokrotnie zostawał też wicemistrzem kraju. Odegrał jedną z głównych ról w najbardziej dramatycznym finiszu sezonu w historii futbolu. W ostatniej kolejce rozgrywek 2000/2001 w Bundeslidze to Asamoah doprowadził do wyrównania, jeszcze na starym Parkstadion, w niezapomnianym meczu pomiędzy z Unterhaching. Skończyło się 5:3. Następnie przez 4 minuty i 36 sekund Schalke świętowało tytuł. Ostatecznie pozostało mu tylko “mistrzostwo serc” (niem. “Meister der Herzen”).
Na osłodę Asamoah zrealizował swój cel. Dokładnie 10 dni później został pierwszym urodzonym w Afryce reprezentantem Niemiec. Towarzyskie spotkanie ze Słowacją na Weserstadion w Bremie rozpoczął od pierwszej minuty. Na początku drugiej połowy przejął piłkę przy linii bocznej pola karnego z prawej strony, przełożył ją sobie na lewą nogę i precyzyjnym uderzeniem otworzył wynik meczu.
Później nigdy nie został kluczowym zawodnikiem narodowej kadry. Do 2006 roku rozegrał w niej 43 spotkania i zdobył sześć bramek. Z Korei Południowej i Japonii przywiózł srebrny medal mistrzostw świata. W finale wszedł na boisko z ławki, chwilę przed drugim, rozstrzygającym trafieniem autorstwa Ronaldo. Następnie sięgnął po brązowe krążki rozegranych w Niemczech turniejów o Puchar Konfederacji oraz kolejnego mundialu.

Król derbów
- Kiedy zagrałeś słabo, otrzymywałeś bezpośrednią krytykę - mówił o swoich relacjach z kibicami Schalke. Ci swojego napastnika lub prawoskrzydłowego szybko jednak pokochali. Również za jego imponujący bilans w meczach z odwiecznym rywalem. W 18 występach przeciwko Borussii Dortmund odniósł osiem zwycięstw, osiem razy remisował i poniósł zaledwie dwie porażki. Trzech spośród tamtych spotkań z pewnością nie zapomni nigdy.
Tym razem nie w ostatniej, a w przedostatniej kolejce sezonu 2006/2007, Borussia, jak się później okazało, odebrała sąsiadom mistrzowski tytuł. Asamoah schodził z murawy przy stanie 1:0, zanim Euzebiusz Smolarek przypieczętował wygraną gospodarzy. Ligę wygrał Stuttgart.
Zemsta była gorzko-słodka. W drugi weekend następnego sezonu Schalke pokonało u siebie Dortmund aż 4:1, Gerald strzelił jednego gola. Tamten mecz przeszedł jednak do historii z zupełnie innego powodu. W trakcie spotkania atakujący gospodarzy zderzył się z bramkarzem BVB, Romanem Weidenfellerem. W następstwie kolizji, Weidenfeller nazwał przeciwnika “czarną świnią”. Po meczu przeprosił, ale publicznie do winy się jednak nie przyznał. Ostatecznie został ukarany trzymeczowym zawieszeniem oraz grzywną w wysokości 10 tysięcy euro.
- Przeżyłem wiele pięknych chwil w derbach - wspominał Asamoah po latach. - Najpiękniejsze było jednak bez wątpienia nasze zwycięstwo w Dortmundzie w rundzie wiosennej sezonu 2007/2008. Wiedziałem, co czeka mnie na stadionie. I to się sprawdziło. Kibice mieli mnie “na oku”, gwizdali na mnie bez przerwy. Byłem naprawdę poddenerwowany. Ostatecznie wygraliśmy jednak 3:2, a ja zdobyłem nawet jedną z bramek.
Nagrody fair play
Po odejściu z Schalke w 2010 r. Gerald Asamoah rozegrał jeszcze sezon na poziomie Bundesligi w barwach St. Pauli oraz wywalczył historyczny awans do elity razem z Greuther Fuerth. Później wrócił jednak do “prawdziwego” domu. Pograł jeszcze dwa lata w rezerwach Schalke, po czym został w klubie trenerem młodzieży. Obecnie pełni rolę kierownika sportowego zespołu do lat 23, w którym drugim trenerem jest jego były kolega z drużyny - Tomasz Wałdoch.
Asamoah wpisał się jednak w historię niemieckiego futbolu nie tylko jako wieloletni zawodnik Schalke czy pierwszy reprezentant kraju urodzony w Afryce. Przez całą swoją karierę walczył z rasizmem. Pomny swoich doświadczeń, od lat pomaga również dzieciom zmagającym się z chorobami serca. Mocno zaangażował się też we wsparcie dla uchodźców. W 2011 roku przyznano mu nagrodę fair play niemieckiego sportu. Cztery lata później podobne wyróżnienie spotkało go od FIFA.

Już udzielając wspomnianego wywiadu dla “Spiegla” w 1998 roku, Asamoah wiele się nie zastanawiał. Po prostu chciał zostać reprezentantem Niemiec.
- Wielu pytało mnie wtedy, czy naprawdę chcę to zrobić - dodawał. - To wyszło z mojego serca. Imponuje mi, że dawałem to do zrozumienia już jako 20-latek. To nie było zaplanowane!
Gerald widocznie tak już miał. Mówił i działał. Albo tylko działał.