To on musi dostać Złotą Piłkę. "Wiele argumentów przeciwko niemu to bzdura"

To on musi dostać Złotą Piłkę. "Wiele argumentów przeciwko niemu to bzdura"
Pressfocus.pl
Paweł - Grabowski
Paweł GrabowskiDzisiaj · 19:00
Jeśli Harry Kane nie wygra Złotej Piłki, to dostaniemy kolejny argument, jak złymi kryteriami kieruje się ten plebiscyt. Siłą Anglika nie jest jeden turniejowy moment, tylko wolumen 73 goli w sezonie i niezawodność, która w piłce stała się cechą egzotyczną. Ostatnie mecze kadry znowu potwierdziły jego wielkość. Nowy kontrakt z Bayernem już czeka, a dyskusja na temat najlepszego Anglika w historii powinna być zamknięta.
Z bramkami Harry’ego Kane'a jest jak dawniej z golami Roberta Lewandowskiego. Po dekadzie wieczorów jak ten ostatni z Czechami (3:0) przestaliśmy zauważać, że dzieje się coś wyjątkowego. Kane miał udział przy trzech golach, a do tego trafił w poprzeczkę. Kiedy schodził w 81. minucie, to przy owacji na stojąco, zresztą tego samego wieczoru wyrównał rekord Petera Shiltona (125 meczów), a jego bilans goli (91) przewyższa zsumowany dorobek Wayne’a Rooneya i Alana Shearera.
Dalsza część tekstu pod wideo

Coraz lepszy

Przez lata nikt jednoznacznie nie chciał nazwać Kane’a największym Anglikiem w historii, bo przecież nie wygrał z kadrą żadnego trofeum. Z drugiej strony dzisiaj jasno widać, że on ten spór zamyka nie gablotą, tylko długowiecznością i tym, z jaką regularnością demoluje rywali. W kadrze strzelał przeciwko 41 drużynom, do tego aż 18 razy zaliczał dublet. Jeśli ktoś myślał, że po mundialu potrzebuje lekkiego resetu, to był w błędzie. Harry strzelał w każdym z czterech jesiennych spotkań. Jego bilans w sumie wyniósł sześć trafień.
Zaraz po wtorkowym zwycięstwie nad Czechami Jude Bellingham nazwał go najlepszym zawodnikiem w historii Anglii, a on sam żartował, że nie wie, gdzie leży jego sufit. O tym dowiemy się prawdopodobnie za dekadę, kiedy przejdzie na emeryturę. Na razie ma 33 lata i wygląda, jakby ciągle przyspieszał. W 2026 roku w samej kadrze uzbierał 13 bramek. W Bayernie sezon 2025/26 skończył z 61 golami w 51 meczach i tytułem Piłkarza Roku w Niemczech. To wszystko tłumaczy, dlaczego jest faworytem bukmacherów do wygrania Złotej Piłki, choć oczywiście niejasność kryteriów i wieczne kontrowersje związane z tym plebiscytem ciągle mnożą wątpliwości.

Totalna maszyna

Jak zawsze argumentem jest brak wielkich trofeów. Albo zarzut, że strzela słabym, a potem znika w wielkich meczach. Wiele z tych utartych tez to bzdura, bo Anglik w sumie uzbierał 21 goli na wielkich turniejach. Aż 10 z nich to bramki w fazie pucharowej, w tym dwie w półfinałach. Był też królem strzelców mundialu w 2018 roku i współdzielonym królem EURO 2024. Tego lata w Ameryce strzelił sześć goli - mimo to słychać było, że zawiódł w półfinale z Argentyną, a Anglia wróciła tylko z brązowym medalem. To nie jest klątwa. To po prostu zależność od jednego zawodnika.
W dyskusji o Kane’ie za mało mówi się o tym, że futbol to sport drużynowy i nie zawsze jednostka może dźwigać wszystko sama. Anglia przed erą Harry’ego rzadko dochodziła do półfinałów, tymczasem z nim od lat jest to norma. Rozczarowanie “tylko” trzecim miejsce na świecie pokazuje, jak urosły w Anglii standardy i to też jest zasługa Kane’a. Gdyby urodził się we Francji, w Hiszpanii albo w Argentynie, miałby dziś pewnie złoty medal mistrzostw świata i nikt nie zadawałby pytań, czy jest wystarczająco dobry. Właśnie dlatego jego wielkości nie wolno uzależniać od trofeów. Anglik zrobił więcej niż ktokolwiek inny, żeby je zdobyć.

Miły gość

Trudno zestawić go dzisiaj np. z Laminem Yamalem. Hiszpan jest mistrzem świata z Hiszpanią i zawodnikiem, którego gra stworzona jest pod erę social mediów i szybkich komplikacji. Jeśli plebiscyt ma nagradzać drybling i jeden miesiąc w roku, wygra Yamal, mimo że na mundialu wcale nie błyszczał. Jeśli ma nagradzać najlepszy sezon, to sprawa jest jasna i oczywista. Kane miał wybitne 12 miesięcy, a kiedy przyszła jesień, wcale nie zwolnił. Żaden zawodnik na świecie nie prezentuje takiej formy z taką regularnością.
Oczywiście jego problemem zawsze będzie to, że jest za mało kolorowy w mediach. Nie robi wokół siebie szumu, nie stylizuje się na gwiazdę, jego najsłynniejsza cecha to skromność i bycie miłym. Ostatnio Anthony Barry, asystent Tuchela, powiedział, że rzadko widuje się gracza tego formatu z takim małym ego. Dla trenerów i kolegów taki charakter to skarb, ale w plebiscytach bywa kulą u nogi. W sumie to dlatego powinniśmy kibicować Kane’owi jeszcze bardziej - nagroda dla niego byłaby sygnałem, że Złota Piłka wciąż potrafi docenić coś więcej niż błysk.

Przyszłość w Bawarii

Ostatnim graczem z ligi niemieckiej, który wygrał ten plebiscyt, był Matthias Sammer aż 30 lat temu. Biorąc pod uwagę sam Bayern sprawa wygląda jeszcze gorzej, bo trzeba byłoby cofnąć się do Karla-Heinza Rummenigge i 1981 roku. Monachijczycy wiedzą, że ewentualna wygrana ich napastnika byłaby windą marketingową również dla całego klubu. Kane fantastycznie rozpoczął jesień w Bundeslidze. W 154 meczach dla Bayernu ma już 152 gole, a klub intensywnie pracuje nad tym, by domknąć sprawę nowego kontraktu. Ostatnio pojawiły się doniesienia niemieckiego Sky, że do finalizacji zostały już tylko detale. Kane zostanie w Bayernie do 2029 roku, co pokazuje, że Bayern chce zrobić z niego ikonę klubu.
Lothar Matthäus powiedział niedawno, że Kane wymyślił pozycję środkowego napastnika na nowo, bo jest jednocześnie strzelcem, rozgrywającym i zawodnikiem, który wraca pod własne pole karne, żeby odebrać piłkę. Jego kariera to historia nie tylko o tym jak strzelać, ale przede wszystkim jak się podnosić. To on przecież w wieku lat 11 został odesłany z akademii Arsenalu. Zanim zagrał na serio w Premier League, przeszedł cztery wypożyczenia. To zawodnik zbudowany na pracy i inteligencji, a tacy mają zwykle długi termin ważności.
W listopadzie zostanie samodzielnym rekordzistą pod względem liczby występów w kadrze. Do setki goli brakuje mu dziewięciu, więc przy obecnym tempie odhaczy to w 2027 roku. Rok później mistrzostwa Europy odbędą się na Wyspach, a on będzie miał niespełna 35 lat i najpewniej wciąż opaskę kapitana. Być może wtedy wreszcie postawi największą puentę w swojej karierze, czyli trofeum na wielkim turnieju. A jeśli nie, to będzie to kolejny dowód na to, czego Anglii brakuje poza nim. Kane swoją część zrobił już dawno i robi ją nieustannie co trzy dni: w Monachium, na Wembley, na każdym innym stadionie w Europie.
Złota Piłka niczego w tej historii nie zmieni. Najwyżej pokaże, czy plebiscyt nadąża za piłkarzem, który od dekady robi to samo, tylko coraz lepiej.

Przeczytaj również