Wielka marka drży przed spadkiem! Latem wydała ponad 90 mln euro. To może być ogromny szok

Wielka marka drży przed spadkiem! Latem wydała ponad 90 mln euro. To może być ogromny szok
IMAGO / pressfocus
Jan - Piekutowski
Jan PiekutowskiDzisiaj · 16:00
Spadki Widzewa, Legii, Valencii, Tottenhamu czy Fiorentiny w jednym sezonie? Cóż, to możliwe. Bieżący sezon obfituje w drużyny sensacyjnie walczące o utrzymanie w swoich ligach. Kryzys dotknął nawet tych, którzy kilka lat temu cieszyli się z mistrzostwa kraju.
Pod uwagę wzięliśmy drużyny z Europy, które występują na dwóch najwyższych poziomach rozgrywkowych. Wyłączone zostały Legia oraz Widzew, ich problemy szerzej opisujemy i omawiamy regularnie. TUTAJ znajdziecie krytykę ostatnich wypowiedzi Dariusza Mioduskiego, który wciąż zakłamuje rzeczywistość stołecznego klubu.
Dalsza część tekstu pod wideo
Na poniższej liście znalazło się więc 10 zespołów. To byli mistrzowie kraju, regularni uczestnicy pucharów, a także marki po prostu duże w skali regionu. Ich wspólnym mianownikiem jest, siłą rzeczy, wplątanie się w walkę o przetrwanie. Za taką uznaliśmy sytuację, gdy przewaga nad strefą spadkową wynosi maksymalnie pięć punktów.

Valencia (La Liga, Hiszpania)

Czasy świetności Valencii minęły, w ścisłej czołówce ligi hiszpańskiej nie była od siedmiu lat, a o problemach finansowych wciąż jest głośno. Ale końcówka poprzedniego sezonu dawała sporą nadzieję na stabilizację. Pod wodzą Carlosa Corberana drużyna miała serię 10 spotkań bez porażki, dzięki czemu skończyła na 12. lokacie. Bieżące rozgrywki sprowadziły "Nietoperze" na ziemie.
Valencii znów wiodło się dobrze, tym razem od listopada do stycznia, ale ostatnie trzy spotkania przyniosły same porażki. W konsekwencji drużyna odpadła z Pucharu Króla, a także osunęła się w stronę strefy spadkowej. Przewaga nad nią wynosi raptem punkt, a Rayo Vallecano rozegrało mecz mniej. Już niebawem ekipa z Mestalla może zagościć w najsłabszej trójce. Będzie to pokłosie między innymi działań na rynku transferowym. Latem sprzedano dwóch liderów defensywy (Cristhian Mosquera do Arsenalu, Yarek Gasiorowski do PSV), a w ich miejsce nie sprowadzono jakościowych następców. Zimą Valencia wysupłała pięć milionów, ale przeznaczyła je na Umara Sadiqa - napastnik nie strzelił ani jednego gola w tym sezonie ligowym.

Tottenham (Premier League, Anglia)

Zatrudnienie Thomasa Franka wydawało się ruchem rozsądnym. Duńczyk przepracował w Anglii ponad osiem lat, zanim otrzymał nominację w Tottenhamie. Z Brentfordu uczynił klub stawiający się najlepszym, miał rękę do rozwijania zawodników. Ale "Spurs" okazali się dla niego bezwzględni. Klub, który od kilku lat nie potrafi zdefiniować się w sprawie obranego kierunku, przetrawił kolejnego szkoleniowca. W ostatnich latach polegli też Jose Mourinho, Antonio Conte i Ange Postecoglou. Każdy z nich mógł zrobić więcej, ale - podobnie jak w wypadku Legii - wina leży przede wszystkim po stronie kadry zarządzającej.
Tottenham nie ma pomysłu na siebie, miota się od ściany od ściany. Już w poprzednim sezonie ledwo przetrwał, w tym znów zbliża się do Championship. Zespół może nieźle wyglądać w europejskich pucharach, ale one nie dają poczucia stabilizacji, nie pozwalają na ciągłość pracy. Najnowsze doniesienia wskazują, że nic się nie zmieni. Głównym faworytem do przejęcia sterów po Franku jest Igor Tudor. Chorwata w październiku zwolniono z Juventusu, który odżył po tej decyzji. Tudor nigdy też nie pracował w Premier League, a na rozkładzie Arsenal, Fulham, Crystal Palace, Liverpool i Nottingham. To nie są wymarzone warunki do debiutu.

Wolfsburg (Bundesliga, Niemcy)

To już nie jest drużyna Dietera Heckinga, ale też zdecydowanie nie powinna być jednym z kandydatów do pożegnania się z niemiecką elitą. Wolfsburg ma naprawdę duży potencjał, jednak jego wykonanie leży od kilku lat. To klub mdły, pozbawiony wizji i konkretnego pomysłu na siebie. Pieniądze wciąż są - tylko w tym sezonie wydano blisko 70 milionów euro, przy czym ponad 25 mln zimą - lecz nie są inwestowane w sposób przemyślany. Vini Souza, rekordowy letni nabytek, wylądował na ławce. Jeszcze mniejszą rolę odgrywają Jenson Seelt czy Jesper Lindstrom.
Wolfsburg miewa momenty, bardzo dobrze wyglądał z Borussią Dortmund, kapitalnie z Gladbach, ale to tylko momenty. W ostatnich siedmiu spotkaniach zdobył raptem cztery punkty. W gruncie rzeczy szczęście, a zarazem przetrwanie "Wilków" dowodzonych obecnie przez Daniela Bauera, zależy od słabości rywali. A ta jest imponująca. Heidenheim nie wygrało do grudnia, a Werder od listopada. Jedynie St. Pauli zdołało się otrząsnąć i w ostatniej kolejce pokonało Stuttgart. Tym samym zmniejszyło stratę względem Wolfsburga do zaledwie dwóch punktów

Fiorentina (Serie A, Włochy)

Fiorentina od czterech sezonów nie była w dolnej połówce tabeli Serie A. Ba! Ona w tym okresie nigdy nie wypadła z TOP8, a w poprzednich rozgrywkach uplasowała się na szóstej pozycji, co otworzyło drogę do Ligi Konferencji. Jednocześnie jednak z zespołem pożegnał się Raffaele Palladino, szkoleniowiec chciał przejąć mocniejszą drużynę. Finalnie zrobił to, chwycił stery Atalanty. "Viola" zaś szlusuje do Serie B.
Stefano Pioli okazał się wyborem nietrafionym. Były mistrz Włoch wrócił do Florencji i kompletnie zawiódł - w trakcie krótkiej kadencji przegrał z Napoli, Como, Romą, Milanem, Interem i wreszcie Lecce. Punkty zgubił zaś na Bolonii, Pisie, Torino oraz Cagliari. Nie wygrał żadnego meczu w Serie A, natomiast jego następca wcale nie okazał się lepszy. Paolo Vanoli zanotował ciężki start. Finalnie Fiorentina czekała na triumf aż do 16. kolejki! Rozjechała wtedy Udinese, sprawiając prezent świąteczny swoim kibicom. Dobrej formy starczyło jednak tylko do połowy stycznia. Cztery ostatnie spotkania to trzy porażki i remis. "Viola" traci trzy punkty do słabego przecież Lecce i trudno przesądzić, czy będzie w stanie wydostać się z opresji. Masakra, biorąc pod uwagę zainwestowane 93 mln euro.

Osijek (SuperSport HNL, Chorwacja)

W Polsce Osijek nie był klubem medialnym, dopóki nie trafił tam Nenad Bjelica. Były opiekun Lecha poprowadził rodzimą drużynę do historycznego wicemistrzostwa, a w dwóch kolejnych sezonach zespół utrzymał się na podium. Wydawało się, że wreszcie znalazł się trzeci mocny, który na stałe dołączy do Hajduka oraz Dinama. Bieżące rozgrywki zdają temu kłam.
Osijek, dowodzony aktualnie przez Żeljko Sopicia, zamyka tabelę ligi chorwackiej. Niedawny szkoleniowiec Widzewa punktuje najgorzej w swojej karierze, dotychczasowe 11 meczów przyniosło tylko jedno zwycięstwo, a na dodatek pożegnanie z krajowym Pucharem. Drużyna ma niebagatelne problemy w ofensywie, a jeśli przegra lutowe starcie z Vukovarem, powoli będzie można gasić światło. Polityka nastawienia na zysk z transferów - w ostatnich pięciu latach Osijek tylko raz więcej wydał niż zarobił - nie okazała się skuteczna długoterminowo.

Banik Ostrawa (Chance Liga, Czechy)

Pod wodzą Pavla Hapala Banik zaliczał stopniowy rozwój. Ze średniaka przeistoczył się w drużynę walczącą o puchary, a w poprzednim sezonie zajął miejsce na podium ligi czeskiej. Trzecia pozycja była pierwszą tak wysoką od 2010 roku! Klub nie poszedł jednak za ciosem. Latem zorganizował wyprzedaż, odeszło czterech podstawowych piłkarzy - Ewerton, Erik Prekop, Tomas Rigo i Matej Sin. Liderzy zdobyli łącznie 31 bramek, co stanowiło 58% wszystkich trafień zespołu.
Pozbawiony trzonu Hapal nie był w stanie nawiązać do poprzednich wyników. Wymiksował się z Ligi Konferencji, natomiast na krajowym podwórku wygrał tylko dwa z 11 spotkań. Architekt sukcesów stracił pracę w październiku, jego miejsce zajął niemający dużego doświadczenia trenerskiego Tomas Galasek. Były reprezentant Czech punktuje tylko nieco lepiej niż poprzednik. Banik ma raptem cztery "oczka" zapasu nad ostatnią Duklą.

Mura (Prva Liga, Słowenia)

Od kiedy Mura wróciła do pierwszej ligi, regularnie kończyła w górnej połowie tabeli. W 2021 roku wygrała nawet całe rozgrywki, co było wielkim sukcesem Ante Simundzy. Dzięki temu obecny sternik Śląska Wrocław otrzymał angaż w Łudogorcu, a klub przebił się do europejskich pucharów. To właśnie Mura skompromitowała Tottenham Antonio Conte w Lidze Konferencji. "Spurs" zajęli wtedy trzecie miejsce i odpadli z rozgrywek.
Po Simundzy za wyniki odpowiadał jego asystent, Damir Contala. Poszło nieźle, ale zabrakło ciągłości. W kolejnym sezonie drużynę prowadził Dejan Grabić, w kolejnym Anton Zlogar, w kolejnym Ivan Kurtusić, a teraz Darjan Slavić. Nikt nie ma czasu, aby zbudować projekt podobny do tego Simundzy. Nikt nie ma też zadowalających wyników. Mura zajmuje miejsce barażowe i wszystko wskazuje na to, że do samego końca będzie rywalizowała z Domzale i Primorje. Do siódmego Radomlje traci aż dziesięć punktów.

Leicester City (Championship, Anglia)

Upadek tego klubu jest zatrważający. 10 lat temu Leicester świętowało mistrzostwo Anglii, tworzyło najbardziej nieprawdopodobną historię brytyjskiego futbolu. Niedługo później grało w Lidze Mistrzów, sięgało po krajowy Puchar, miało też półfinał Ligi Konferencji. I nie zbudowało niczego na przyszłość. "Lisy" zatraciły się w wydatkach do tego stopnia, że przekroczyły limit pozwalający na spokojne funkcjonowanie. W konsekwencji odjęto im sześć punktów w tabeli Championship, o czym pisaliśmy TUTAJ.
Ekipa z King Power Stadium stoczyła się na ostatnie bezpieczne miejsce. Szansa na utrzymanie wciąż jest, ale z kolejki na kolejkę coraz mniejsza. Leicester nie ma stałego trenera, przegrało cztery mecze z rzędu, na zwycięstwo czeka od początku stycznia. W ostatniej kolejce prowadziło z Southampton 3:0 i skończyło się na 3:4. Jeśli ten klub przetrwa, znów oszuka przeznaczenie.

Blackburn Rovers (Championship, Anglia)

Leicester nie jest jedynym mistrzem Premier League, któremu grozi spadek do trzeciej ligi. Jednym z konkurentów w walce o utrzymanie okazało się Blackburn. Jeszcze w poprzednim sezonie ten zasłużony klub był blisko baraży o awans, finalnie zabrakło dwóch punktów, aby znaleźć się w czołowej szóstce. Teraz podobne wyniki są w sferze marzeń. "The Riversiders", rywalizujący na zapleczu od 2018 roku, znów chylą się ku League One.
Mają problemy podobne do Leicester City, kasa świeci pustkami, a trenera brak. Na ten moment głównym kandydatem do przejęcia sterów jest Michael O'Neill. Selekcjoner reprezentacji Irlandii Północnej (sic!) miałby łączyć obowiązki w kadrze i klubie (sic!). Na inne rozwiązania Blackburn niezbyt może sobie pozwolić, kilka dni temu od pracy w byłym klubie odciął się Robbie Savage, który prowadzi piątoligowe Forest Green. Z tytanicznej roboty wykonanej przez Tony'ego Mowbraya, prowadzącego zespół w latach 2017-2022 i rozwijającego kapitalnych zawodników, nie zostało nic.

Sampdoria (Serie B, Włochy)

Sampdoria odżyła. Angelo Gregucci zdołał odgruzować zespół, a seria pięciu meczów bez porażki pozwoliła wydostać się poza strefę barażową Serie B. Ale Sampdoria wciąż nie jest bezpieczna. Przewaga nad 16. Reggianą wynosi raptem dwa punkty, natomiast nad 18. Spezią cztery. Na zapleczu włoskiej elity panuje niesamowity ścisk i mało kto może być pewny swojej przyszłości. "Sampa", nauczona trudnym doświadczeniem poprzedniego sezonu, wie, że nie może bagatelizować sprawy.
Czterokrotny zdobywca Pucharu Włoch nigdy nie grał na trzecim poziomie, a teraz znów kusi los. W zabezpieczeniu bytu mają pomóc transfery. Zimą zrealizowano ich aż 11! Klub przeprowadził przy tym gruntowną wymianę kadr, bo z zespołem pożegnało się 10 piłkarzy. Drużyna z Genui wciąż szuka nowego pomysłu na siebie. Pierwszym krokiem wydaje się ustabilizowanie posady trenera, Gregucci będzie pierwszym z pięciu ostatnich, który przepracuje ponad 120 dni.

Przeczytaj również