Selekcjoner sensacyjnie zwolniony! Na mundialu postraszył giganta. "Trudno to zrozumieć"

Selekcjoner sensacyjnie zwolniony! Na mundialu postraszył giganta. "Trudno to zrozumieć"
Paparacy / shutterstock
Adam - Kowalczyk
Adam KowalczykDzisiaj · 19:10
Mistrzostwa świata niosą za sobą falę odejść ze stanowisk selekcjonera reprezentacji. W tym roku mamy ich już 16. Co więcej, jedna z drużyn podczas czempionatu miała już dwóch trenerów i żaden z nich nie zostanie z nią na dłużej. Zapraszamy na przegląd pomundialowych roszad trenerskich. Nazwisko po nazwisku.
Poniższe zestawienie może zaskakiwać, bo nie brakuje w nim mocnych postaci, a także szkoleniowców, którzy swoją pracą zasłużyli sobie na status legendy. Są też tacy, którzy zmieniają posadę, mimo że ich pozostanie na stanowisku po mistrzostwach mogłoby się wydawać oczywiste.
Dalsza część tekstu pod wideo

Zlatko Dalić - Chorwacja

To koniec pewnej ery w chorwackim futbolu. Dalić jest dla niego postacią legendarną - kadrę narodową prowadził bowiem od października 2017 roku, czyli prawie przez dekadę. Objął ją tuż przed barażami o mundial w Rosji, a później… cóż, reszta jest historią. Bez Dalicia “Vatreni” najprawdopodobniej nie mieliby dziś dwóch medali MŚ (srebro 2018 i brąz 2022) oraz srebrnego krążka za Ligę Narodów.
Od 16 lat nie było mundialu bez udziału Chorwacji. Z tegoroczną edycją bałkańska drużyna pożegnała się dość szybko, bo w 1/16 finału. Selekcjoner sam postanowił wtedy odezwać się do prezesa krajowej federacji i ogłosić dymisję. Co ciekawe, schedę przejmie po nim Slaven Bilić, który Chorwację prowadził już w latach 2006-2012.

Miroslav Koubek - Czechy

W zdecydowanie gorszym humorze stanowisko opuszcza Miroslav Koubek, któremu przyszło na tegorocznych MŚ prowadzić reprezentację Czech. Występ naszych południowych sąsiadów trudno ocenić inaczej niż jako rozczarowujący. Porażki z Koreą Południową (1:2) i Meksykiem (0:3) oraz jeden, zdobyty w słabym stylu punkt z RPA (1:1) sprawiły, że Czesi mogli rezerwować lot do domu już po fazie grupowej. Co więcej, dla niektórych był to bilet w jedną stronę - Patrik Schick i Tomas Holes zakończyli reprezentacyjne kariery i już na żadnym wielkim turnieju z kadrą ponoć nie zagrają.
Mówiąc krótko, Koubek zostawił po sobie bałagan, mimo że sam za wiele z drużyną nie zdołał zbudować. Poprowadził ją tylko w siedmiu meczach, a przychodził jako “strażak” na baraże, ostatecznie cudem wygrane. Ale cóż, sam awans na MŚ czeskiej kadry nie zbawił.

Hong Myung-Bo - Korea Południowa

Jeszcze przed mundialem selekcjoner “Wojowników Taegeuk” był mocno krytykowany. Sam fakt, że na tym stanowisku w ogóle się znalazł, budził duże kontrowersje - według doniesień medialnych, zatrudnienie Honga odbyło się z pominięciem wewnętrznej procedury rekrutacyjnej przez federację. Budziło to zarzuty o nepotyzm, tym bardziej, że sam proces poszukiwania nowego opiekuna kadry trwał podejrzanie długo. Według Reuters do akcji wkroczyła nawet krajowa policja.
Do pracy 58-latka przed MŚ nie można było mieć większych zarzutów - na 23 mecze wygrał 14, zremisował pięć i przegrał cztery. Później już było o to trudniej. Choć w meczu otwarcia mundialu Koreańczycy w obiecującym stylu pokonali Czechów, to mecze z Meksykiem (0:1) i RPA (0:1) wyglądały już znacznie gorzej. Po turnieju Hong podał się do dymisji.

Julian Nagelsmann - Niemcy

O tym panu można by było pisać naprawdę długo. Ale cóż, zawiódł - jeszcze bardziej niż dwa lata temu, kiedy przyszło mu prowadzić “Die Mannschaft” podczas rozgrywanego na niemieckiej ziemi EURO 2024. Zaczęło się wybornie, bo od 7:1 z Curacao, ale pogrom nad kopciuszkiem nie był w stanie zamaskować kolejnych, słabszych występów. Niemcy rzutem na taśmę wygrali z Wybrzeżem Kości Słoniowej, później pokonał ich Ekwador. Z turnieju zaś odpadli po rzutach karnych, które przegrali z Paragwajem w 1/16 finału.
Nagelsmannowi podczas MŚ zarzucano nie tylko błędy taktyczne, ale i słabą komunikację interpersonalną. Niektórzy zauważyli, że jego problemem jest przenoszenie nawyków z klubowej piłki do reprezentacji, co wpłynęło na słabe funkcjonowanie drużyny. Tuż po meczu z Paragwajem duma nie pozwoliła Nagelsmannowi na zrezygnowanie ze stanowiska, ale po czasie uznał, że będzie to właściwa decyzja. Teraz niemiecką kadrę obejmie Juergen Klopp, który na wakat w reprezentacji czekał od momentu opuszczenia Liverpoolu.

Javier Aguirre - Meksyk

Z pozoru może to dziwić, bo Meksyk na tegorocznym mundialu grał naprawdę ładny futbol. Na pewno ładniejszy niż cztery lata temu, kiedy przytłoczona wymianą pokoleniową drużyna dusiła się pod wodzą nadpragmatycznego Taty Martino. Javier Aguirre w ciągu dwóch lat pracy zdążył wydobyć z kadry “La Tri” wiele dobrego. Wygrał Gold Cup, zaś przed mundialem rozegrał 14 sparingów, z których wygrał sześć i zremisował również sześć. Na samych MŚ poprowadził swoich podopiecznych pod sam sufit możliwości - za sukces należy uznać wygranie grupy z kompletem punktów, pokonanie Ekwadoru w 1/16 finału oraz zacięty, choć minimalnie przegrany mecz z Anglią w 1/8.
Wielu kibiców na pewno chciałoby Aguirre w meksykańskiej kadrze na dłużej, ale 67-latek ogłosił swoje odejście jeszcze przed startem mistrzostw. Co więcej, wiemy już, kto go zastąpi - już od 8 lipca selekcjonerem “La Tri” oficjalnie jest legenda krajowego futbolu, Rafael Marquez. Były piłkarz Barcelony podpisał z federacją umowę na cztery lata.

Hugo Broos - Republika Południowej Afryki

Trzeba Belgowi oddać, że dał futbolowi w RPA nowe życie po latach posuchy. Brązowy medal na Pucharze Narodów Afryki 2023 cały czas pamiętany jest w kraju jako ogromny sukces. Niewiele jednak brakowało, a piłkarze “Bafana Bafana” wracaliby z mundialu do domu już po fazie grupowej.
Gdyby padło na trudniejszych rywali, to taki scenariusz pewnie by się ziścił. Ale jednak RPA z każdym meczem rosła, a w 1/16 finału z Kanadą prawie doprowadziła do dogrywki. Mimo falstartu z Meksykiem udało się ten turniej jakoś uratować. Chociaż Broosa pod koniec kadencji spotykała słuszna krytyka, to po swojej dymisji będzie raczej dobrze wspominany.

Roberto Martinez - Portugalia

Trudno zrozumieć, z czego wynika fenomen Roberto Martineza. Po tym, jak Portugalia zaprezentowała się na tegorocznym mundialu, trudno łudzić się, że hiszpańskiego szkoleniowca możemy umieścić w jednej linii z topowymi fachowcami z ławki trenerskiej. Ze zdwojoną siłą uderzyły w niego zarzuty znane już z czasów, gdy prowadził reprezentację Belgii - brak charakteru, uzależnienie od indywidualności, złudna nadzieja pokładana w piłkarzach zamiast we własnej inicjatywie i pomysłach.
Portugalia nie była w stanie zajechać daleko podparta na klasie graczy takich jak Vitinha czy Nuno Mendes. Właściwie zagrała na turnieju tylko jeden dobry mecz - z Uzbekistanem. W pucharowym starciu z Chorwacją miała sporo szczęścia, natomiast w pozostałych meczach nie pokazała kompletnie nic, odpadając ostatecznie na etapie 1/8 finału. Martinez słusznie został więc zwolniony ze stanowiska. Na nazwisko jego następcy będziemy musieli jeszcze poczekać.

Sebastian Beccacece - Ekwador

Ekwadorowi nie udało się na mundialu spełnić pokładanych w nim oczekiwań. Napompowany balonik szybko pękł, bo typowana przez wielu na czarnego konia turnieju drużyna odpadła już w 1/16 finału po starciu z Meksykiem. Dodajmy, że nie znalazłaby się nawet w fazie pucharowej, gdyby nie zaskakujący triumf nad Niemcami w trzeciej kolejce.
Selekcjoner “La Tri”, Sebastian Beccacece, obiecywał kibicom najlepszy mundial w historii Ekwadoru. Nie udało się, więc po turnieju ustąpił ze stanowiska. I choć wielu fanów do końca życia będzie pamiętała słowa prezydenta kraju, dającego wszystkim obywatelom dzień wolny po awansie z grupy, tak od drużyny, która miała wkroczyć w swoją złotą erę, powinno się oczekiwać nieco więcej.

Pape Thiaw - Senegal

Aż trudno uwierzyć, że obaj selekcjonerzy, którzy w tym roku wprowadzili swoje reprezentacje do wielkiego finału Pucharu Narodów Afryki, już w nich nie pracują. Walid Regragui przed startem MŚ zrezygnował z prowadzenia Maroka, z kolei Pape Thiawa pożegnaliśmy już po mundialu. Żeby było ciekawiej, przez zwolnienie.
Decyzję tę naprawdę trudno zrozumieć. Szerszego kontekstu nie znamy. Trudno uwierzyć, że chodzi tu o wyniki - nie dość, że Senegal pod wodzą Thiawa sięgnął po Puchar Narodów Afryki (przynajmniej na boisku), to na samym mundialu naprawdę nie prezentował się tak źle. Jedyną porażką, którą trudno jest wybaczyć, jest ta z Belgią w 1/16 finału - doskonale wiadomo, z jakiego powodu. Przeciwko Francji i Norwegii raczej nikt nie oczekiwał cudów. “Lwy Terangi” koniec końców awansowały do fazy pucharowej i zdążyły pokazać pazur, więc można się tylko zastanawiać, czym kierowała się federacja.

Ronald Koeman - Holandia

Reprezentacja Holandii od lat cierpi na problem zwany “recyklingiem selekcjonerów”. Mimo że w kraju roi się od światowej klasy szkoleniowców, to większość z nich wyżej stawia swoją karierę w klubowej piłce. Efekt? Kadrę narodową od lat prowadzą te same, co jakiś czas wymieniające się twarze.
Było tak z Guusem Hiddinkiem, było z Louisem van Gaalem i jest tak z Ronaldem Koemanem. 63-latek właśnie zakończył swoją drugą kadencję w ekipie “Oranje”. Trudno pozbyć się wrażenia, że kadra pod jego wodzą w ogóle się nie rozwinęła. Owszem, udało mu się dotrzeć do półfinału EURO 2024 (najlepszy wynik Holandii na wielkim turnieju od 10 lat), ale jego podopiecznym wyraźnie pomogła wtedy korzystna drabinka. Tegoroczny mundial był zaś dla “Oranje” nieudany i nic dziwnego, że Koeman żegnany jest tam raczej bez żalu po odpadnięciu już w 1/16 finału.
Nadzieją dla Holendrów na lepszą przyszłość i upragniony tytuł może być nowy selekcjoner spoza karuzeli. Mówi się o Arne Slocie, Eriku ten Hagu, a nawet Robinie van Persiem.

Sabri Lamouchi i Hervé Renard - Tunezja

To dopiero był cyrk. Ale kto w nim był, ten się nie śmieje. Dość powiedzieć, że Lamouchi, który objął Tunezję tuż przed mundialem, został zwolniony ze stanowiska już po pierwszym meczu turnieju. Na ratunek “Orłom Kartaginy” przed drugą kolejką miał przyjść znany i lubiany Hervé Renard - człowiek odpowiedzialny za wygraną Arabii Saudyjskiej z Argentyną na MŚ 2022 czy triumf Zambii na PNA 2012. Nawet on nie był jednak w stanie ogarnąć tego bajzlu, który dział się w tunezyjskiej drużynie narodowej.
Kraj leżący w północnej Afryce został okrzyknięty jednym z najgorszych uczestników tegorocznego mundialu. W pełni słusznie, bo z turnieju wyleciał bez punktu, z bilansem bramkowym -10 oraz… odejściami dwóch selekcjonerów. Tymczasowy kontrakt Renarda nie został bowiem przedłużony. Jeżeli chcecie poczytać nieco więcej o tunezyjskim chaosie, zajrzyjcie TUTAJ.

Steve Clarke - Szkocja

Steve Clarke to człowiek, który sprawił, że Szkocja znów zaczęła jeździć na wielkie turnieje. Najpierw wprowadził ją na EURO 2020 - pierwszą dużą imprezę dla “The Tartan Army” od 23 lat. Później jego podopieczni byli dwa kroki od mundialu w Katarze, ale na EURO 2024 i MŚ 2026 awansowali już bezpośrednio. Z jednej strony kapitalnie, bo udało się odhaczyć trzy z czterech ostatnich wielkich turniejów. Z drugiej słabo, bo na żadnym z nich Szkoci nie wyszli z grupy.
Niby nadeszły lepsze czasy dla szkockiej piłki reprezentacyjnej, ale jednocześnie trudno o radość, jeśli kadra zawodzi na każdej imprezie, w której bierze udział. Clarke po siedmiu latach pracy w kadrze podał się do dymisji. Choć oficjalnej przyczyny nie znamy, to być może szkoleniowiec sam uznał, że czas na przekazanie pałeczki.

Marcelo Bielsa - Urugwaj

To, jak obrzydliwym zespołem był na tegorocznym mundialu Urugwaj, widział każdy. Problemy z Bielsą były jednak już na wcześniejszym etapie. Mówił o tym chociażby Luis Suarez, który po Copa America 2024 ujawnił mediom wewnętrzne problemy kadry. Legendarny napastnik zdradził, że Bielsa podzielił drużynę, że ma swoich ulubieńców i tych znienawidzonych, że piłkarze w końcu “osiągną granicę wytrzymałości i wybuchną”.
No i wybuchli. Bardzo przykro oglądało się pełen ostrej gry mecz z Hiszpanią, który dla Urugwaju skończył się porażką i głupio zarobioną przez Canobbio czerwoną kartką. Na dodatek, jeszcze przed startem spotkania, w szatni “Celeste” miał miejsce zgrzyt między Bielsą a grupą zawodników, którym nie podobał się plan taktyczny na Hiszpanię. Dymisja Argentyńczyka była potrzebna, choć początek jego trzyletniej kadencji (o której więcej przeczytacie TUTAJ) zapowiadał się bardzo obiecująco.

Carlos Queiroz - Ghana

Mundialowy weteran. Na mistrzostwach świata prowadził Portugalię (2010) i dwukrotnie Iran (2018 i 2022). Nie udało mu się z Kolumbią, prawie wyszło mu z Egiptem, zaś Ghanę objął zaledwie dwa miesiące przed turniejem. Stanowił opcję awaryjną, do czego zdążył zresztą przyzwyczaić - przed startem turnieju poprowadził “Czarne Gwiazdy” tylko w jednym sparingu z Walią (1:1).
Same mistrzostwa, choć zakończone awansem do fazy pucharowej, przebiegły dla Ghany raczej bez historii. Drużyna z Afryki odpadła z imprezy po meczu 1/16 finału z Kolumbią (0:1), a z grupy awansowała prezentując skrajnie defensywny i nastawiony pod wynik futbol. Plan minimum osiągnęła, ale z taką grą nie mogła zajechać daleko. A Queiroz - jak to w zwyczaju prawdziwego zadaniowca - po turnieju spakował manatki i oddał posadę.

Didier Deschamps - Francja

Jak wszyscy, to wszyscy. Nawet, jeśli o odejściu Deschampsa było wiadomo już przed turniejem, to po sobotnim meczu o trzecie miejsce francuscy kibice mogą go oficjalnie pożegnać. Czy bez żalu? Cóż, z jednej strony mówimy o człowieku, który prowadził kadrę przez ostatnie 14 lat, przywracając jej organizację i stabilność po czarnej erze lat 2008-2012. Z drugiej zaś, przez te 14 lat odbyło się całe mnóstwo ważnych meczów, o których przebieg można było mieć do DD słuszne pretensje. Nawet ostatni półfinał MŚ z Hiszpanią “Les Bleus” przegrali w pewnej mierze przez jego decyzje taktyczne.
Koniec końców trudno ocenić kadencję 57-latka inaczej niż na plus. Wygrał mundial w Rosji, był o krok od obrony tytułu w Katarze. Jedynym turniejem, który całkowicie zawalił, było EURO 2020, gdzie Francja odpadła już w 1/8 finału, na własne zresztą życzenie. Oczywiście, kolosalna w tym zasługa złotej generacji piłkarzy, z dyktatorem Kylianem Mbappe na czele. Plejadę gwiazd też jednak trzeba umieć poukładać, co Deschampsowi - chcąc nie chcąc - przez lata się udawało.
Tak jak w Niemczech Klopp, tak we Francji w poczekalni na kluczyki do reprezentacyjnej szatni czeka Zinedine Zidane. Wraz z końcem kadencji Deschampsa to właśnie jemu zostanie powierzona kadra “Les Bleus”.
***
To oczywiście nie musi być koniec zmian na ławce trenerskiej, jakie nastąpią wśród uczestników tegorocznego mundialu. Wiele wskazuje na to, że wygasającego kontraktu z kadrą Curacao nie przedłuży 78-letni Dick Advocaat. Niejasne jest też przyszłość Mauricio Pochettino w Stanach Zjednoczonych, Fabio Cannavaro w Uzbekistanie czy Hajime Moriyasu w Japonii. Może się okazać, że będzie to rekordowy mundial pod względem odejść trenerów. Już teraz mamy ich 16, czyli tyle samo, co na poprzednich MŚ w Katarze.

Dyskusja

Przeczytaj również