Znamy trenera sezonu w Polsce. Ten mecz rozwiał wątpliwości. Nowa era się zaczyna

Znamy trenera sezonu w Polsce. Ten mecz rozwiał wątpliwości. Nowa era się zaczyna
Marcin Bulanda / pressfocus
Jan - Piekutowski
Jan PiekutowskiDzisiaj · 18:33
Michal Gasparik znów to zrobił. Czarodziej z pucharów tym razem odniósł sukces na polskim podwórku, co jest osiągnięciem większym niż wielokrotne podbijanie rodzimych rozgrywek ze Spartakiem.
Wydaje się, że na początku maja zakończyliśmy debatę w sprawie najlepszego trenera sezonu w Polsce. Jeśli kryteria rozszerzymy poza Ekstraklasę, to właściwie nie będzie żadnych wątpliwości. Górnik Gasparika odniósł sukces na dwóch frontach - zdobył puchar, jest też w grze o mistrzostwo. W tym momencie strata do Lecha wynosi trzy punkty, tytuł pozostaje w zasięgu.
Dalsza część tekstu pod wideo
A przecież o wykręceniu takich wyników nikt nie myślał, gdy rozpoczynał się sezon. Owszem, Górnik kapitalnie wyglądał na rynku, a sprowadzenie świetnie ocenianego Gasparika robiło wrażenie, jednak każdy z kibiców Zabrzan dałby się pokroić za wyniki, jakie Słowak wykręcił na tym etapie swojej debiutanckiej przygody w Polsce. Stworzył zespół walczący o najwyższe cele w bardzo trudnym sezonie, na którym zęby połamało wielu wyjadaczy znad Wisły.
Możemy rozprawiać o pewnej słabości trwających rozgrywek Ekstraklasy, ale jednocześnie wypada docenić, że w tym chaosie lepiej odnajdują się drużyny pokroju Górnika, Wisły czy GKS-u Katowice, zawstydzające Legię i potencjalnych hegemonów spod znaku Pogoni oraz Widzewa. Górnik, z Lukasem Podolskim będącym w pół kroku od przejęcia klubu, otwiera nową erę w sposób najlepszy z możliwych. Czekał na tytuł 28 lat! Ponad ćwierć wieku i marzenia wreszcie zostały ziszczone.
Sobotni sukces Zabrzan jest w pełni zasłużony. Gasparik ma na swoim koncie cztery krajowe puchary w pięciu ostatnich sezonach! Ale czemu się dziwić, skoro szkoleniowiec postawił dziś na zasłużenie krytykowanego Roberta Massimo, który odwdzięczył się golem otwierającym wynik? Niemiec w dotychczasowych spotkaniach nie pokazał nic, w samym pucharze miał tylko jeden występ (i to z ławki). A mimo tego stał się jednym z bohaterów drużyny, która w przyszłym sezonie będzie nas reprezentowała w europejskich pucharach.
Górnik czarował nie tylko w finale, ale i wcześniej. Wygrał z Lechem, chociaż 20 minut musiał radzić sobie w osłabieniu, a rywale mieli rzut karny. Wcześniej wyrzucił Lechię po kapitalnym spotkaniu, a poważne zmagania rozpoczął od pokonania groźnej na własnym boisku Arki, gdzie udało się odwrócić losy rywalizacji. Nie ma przypadku - jest pomysł, realizacja, a także bardzo rozsądne w ostatnim czasie zarządzanie.
Bo chociaż Zabrzanie mają swoje problemy i dookoła klubu wciąż się kotłuje, za ruchy odpowiadają ludzie kompetentni. Gasparika i jego asystentów trzeba było przecież wykupić ze Spartaka. Zapłacono grosze, transakcja miała zamknąć się w 40 tysiącach euro, ale w Górniku pokazali, że znakomicie znają się na zarządzaniu właśnie takim skromnym budżetem. Yvan Ikia Dimi, bohater półfinału z Zawiszą, wzięty został za darmo, tak samo Jarosław Kubicki i Maksym Chłań, postaci absolutnie fundamentalne. Pawła Bochniewicza skłoniono do powrotu i miał swój wielki moment z Legią, natomiast wypożyczenie Marcela Łubika trzeba koniec końców ocenić jako jednoznacznie udane.
Jasne, Górnik się kilkukrotnie pomylił, ale wciąż ma skuteczność, której może pozazdrościć większość ligowej stawki.
Przed Zabrzanami zupełnie nowe otwarcie, które zapowiada się ekscytująco. To dobrze. Być może odzyskaliśmy dla polskiej piłki jeden z najważniejszych klubów w jej historii.

Dyskusja

Przeczytaj również