Świątek zaczęła jak walec, a potem... szok! Po meczu wszystko wyjaśniła

Świątek zaczęła jak walec, a potem... szok! Po meczu wszystko wyjaśniła
Sydney Low / pressfocus
Iga Świątek nie bez problemów awansowała do trzeciej rundy US Open. Po wygranej z Suzan Lamens Polka szczerze przyznała, gdzie leżał klucz do zwycięstwa.
Wiceliderka światowego rankingu uchodziła za murowaną faworytkę starcia z Holenderką. W drugim secie niespodziewanie przegrała jednak 4:6.
Dalsza część tekstu pod wideo
Ostatecznie Świątek wygrała w trzech partiach i awansowała do trzeciej rundy turnieju (więcej TUTAJ). Nie ukrywała, że na korcie wszystko zależało od niej.
Po ostatniej piłce Polka wskazała, gdzie leżał jej zdaniem klucz do zwycięstwa. Najwięcej zależało od serwisu, który momentami pozostawiał wiele do życzenia.
- W trzecim secie zaczęłam serwować lepiej niż w poprzednich partiach. Chciałam być pewna siebie przy własnym serwisie. Jestem szczęśliwa, że udało się zamknąć ten mecz - powiedziała Świątek tuż po spotkaniu.
- Nie był on łatwy, popełniłam dziś nieco błędów, ale jestem szczęśliwa, że udało mi się być bardziej aktywną. Czułam, że wszystko zależy ode mnie i tego, czy będę robić więcej błędów - podkreśliła.
- Czasem tak się działo, drugi set był zacięty, a rywalka wykorzystała szansę. Nie było łatwo, ale w trzecim secie wszystko zaczęło się od nowa i wiedziałam, że mogę grać bardziej precyzyjnie i zrobić więcej - zakończyła.
Maciej - Pietrasik
Maciej Pietrasik28 Aug · 20:13
Źródło: własne

Przeczytaj również