Atletico Madryt przerwało serię FC Bayernu. Osłabiony Liverpool FC wygrał po koszmarnym błędzie Onany [WIDEO]
![Atletico Madryt przerwało serię Bayernu. Osłabiony Liverpool wygrał po koszmarnym błędzie Onany [WIDEO]](https://pliki.meczyki.pl/original/354/5fc6bb8d84043.jpg)
Atletico Madryt okazało się zespołem, który przerwał niezwykłą serię zwycięstw Bayernu Monachium w Lidze Mistrzów. Na Wanda Metropolitano padł remis 1:1. Niezwykle ważne wygrane odniosły Liverpool oraz Inter. "The Reds" grali z Ajaksem w osłabionym składzie, ale zwyciężyli po fatalnym błędzie Onany.
Grupa A
Hansi Flick do Madrytu nie zabrał kilku podstawowych piłkarzy. W Niemczech zostali między innymi Robert Lewandowski, Leon Goretzka, Corentin Tolisso oraz Manuel Neuer. W składzie gości znalazł się absolutny debiutant - 17-letni Bright Arrey-Mbi, który nigdy wcześniej nie zagrał w pierwszej drużynie Bayernu.
Atletico musiało wygrać, aby już teraz zapewnić sobie awans do 1/8 finału z drugiego miejsca. Podopieczni Diego Simeone byli też bardzo zmotywowani, aby zrewanżować się rywalom za porażkę 0:4 z pierwszego spotkania. W pierwszym kwadransie piłkarzom obu drużyn brakowało precyzji. Wyraźnie pudłowali między innymi Koke oraz Leroy Sane.
W 22. minucie bliski szczęścia był Jose Gimenez, ale piłka po jego strzale głową minimalnie minęła bramkę. Po chwili było jednak 1:0 dla gospodarzy. Po dośrodkowaniu Marcosa Llorente z gola cieszył się Joao Felix. Dzięki temu "Rojiblancos" do przerwy minimalnie prowadzili, choć szanse na podwyższenie wyniku mieli jeszcze Llorente oraz Correa.
26’ GOL | João Félix
Atletico Madrid 1-0 Bayern Münih
Goller ve önemli anlar için
Telegram: https://t.co/7oUvOgfkND#iptv#goal pic.twitter.com/0vL6DeSWtq— TORK TV (TOrrent-TuRK) (@tv_tork) December 1, 2020
W drugiej połowie gospodarze starali się podwyższyć prowadzenie. W poprzeczkę trafił Felix, lecz jego gol i tak nie zostałby uznany, bo na spalonym znajdował się Llorente. Bayern mimo niekorzystnego wyniku nie zamierzał jednak odpuszczać.
W 85. minucie Thomas Mueller wpadł z piłką w pole karne i został sfaulowany przez Felipe. Sam poszkodowany podszedł do piłki ustanowionej na jedenastym metrze i pokonał Oblaka, choć ten wyczuł jego intencje.
Remis 1:1 oznacza, że Atletico wciąż nie może być pewne awansu. O wszystkim zdecyduje ostatni mecz "Los Colchoneros" z Red Bullem Salzburg. Do drugiego miejsca Hiszpanom wystarczy remis.
W drugim meczu tej grupy Red Bull Salzburg pokonał 3:1 Lokomotiw Moskwa. Więcej na temat tego spotkania przeczytacie TUTAJ.
Grupa B
Porażka Realu Madryt z Szachtarem Donieck sprawiła, że Borussia Moenchengladbach mogła już dziś przypieczętować pierwsze miejsce w grupie B. Warunkiem była jednak wygrana z Interem Mediolan, który wciąż marzył o zachowaniu szans na awans do fazy pucharowej.
To "Nerazzurri" rozpoczęli dzisiejsze spotkanie zdecydowanie lepiej. Szybko dwie niezłe okazje miał Lautaro Martinez. Prowadzenie gościom dał jednak w 17. minucie Matteo Darmian. Z ostrego kąta posłał strzał między nogami Sommera.
Gdyby Lautaro był dziś skuteczniejszy, "Nerazzurri" jeszcze w pierwszej połowie prowadziliby bardzo wysoko. Argentyńczyk marnował jednak kolejne okazje, a w końcówce pierwszej połowy odpowiedział zespół z Bundesligi. Najpierw Handanović wybronił jeszcze strzał Thurama, lecz przy uderzeniu Plei z 45. minuty nie miał już szans.
W drugiej części spotkania gospodarze mogli pójść za ciosem, lecz Thuram zmarnował kolejną świetną szansę. W odpowiedzi raz jeszcze precyzji brakło Martinezowi. Snajper tym razem trafił w słupek.
W 64. minucie zdecydowanie lepiej od partnera z ataku spisał się Romelu Lukaku. Belg wygrał pojedynek z obrońcą, odpychając go ciałem, i błyskawicznie oddał precyzyjny strzał. Niedługo później podwyższył wynik na 3:1 i wydawało się, że Inter może być spokojny o trzy punkty.
Tak się jednak nie stało, bo bramkę kontaktową zdobył Plea. Ashley Young nie trafił natomiast do pustej bramki z najbliższej odległości, zaliczając kiks kolejki.
Oglądaj dalej, to tylko Ashley Young pudłujący z 40 centymetrów do pustej bramki pic.twitter.com/EMwh9d2O9x— Korneliusz Rzeźwicki (@N3jxiom) December 1, 2020
Mogło zemścić się to na Włochach, gdy do siatki po raz trzeci trafił Plea. Ostatecznie ten gol nie został jednak uznany ze względu na spalonego. Inter wygrał 3:2, co sprawia, że w grupie B w grze o awans wciąż liczą się wszystkie cztery zespoły.
W drugim meczu tej grupy Szachtar Donieck pokonał 2:0 Real Madryt. Więcej na temat tego spotkania przeczytacie TUTAJ.
Grupa C
Starcie FC Porto z Manchesterem City zapowiadało się ciekawie, ale okazało się wielkim rozczarowaniem. W pierwszej połowie sytuacji po obu stronach było jak na lekarstwo, a każdy, kto oglądał ten mecz, zwyczajnie się wynudził.
Później goście nieco się obudzili. W końcówce pierwszej połowy szczęścia próbowali między innymi Bernardo Silva oraz Raheem Sterling, ale żaden z nich nie znalazł drogi do siatki.
Ostatecznie w Portugalii padł bezbramkowy remis, który satysfakcjonuje jednak gospodarzy. Wynik 0:0 powoduje, że FC Porto jest już pewne miejsca w fazie pucharowej.
W 80. minucie trafił co prawda Gabriel Jesus, lecz po analizie VAR jego trafienie zostało anulowane. Powtórki wykazały bowiem, że był spalony,
Olympique Marsylia pobił niedawno niechlubny rekord największej liczby kolejnych porażek w Champions League. Meczu z Olympiakosem, którego stawką było miejsce dające możliwość gry w Lidze Europy, podopieczni Andre Villasa-Boasa także nie zaczęli najlepiej.
W 33. minucie Grecy wyszli na prowadzenie. Piłka trafiła do będącego przed polem karnym Mady'ego Camary, który precyzyjnym strzałem w okienko pokonał Mandandę.
W drugiej połowie Olympique zdołał wreszcie odpowiedzieć. W 55. minucie rzut karny na gola zamienił Dimitri Payet. Była to pierwsza bramka marsylczyków w tej edycji Ligi Mistrzów.
To wyraźnie uskrzydliło francuski zespół. Efektem była kolejna bramka Payeta - znów z jedenastu metrów. Tym samym walka o trzecie miejsce wciąż jest w pełni otwarta
Grupa D
Liverpool do spotkania z Ajaksem przystąpił znacząco osłabiony. Juergen Klopp nie tylko nie mógł liczyć na kontuzjowanych od pewnego czasu Van Dijka, Milnera, Trenta-Arnolda czy Thiago. Okazało się, że wystąpić nie może również Alisson.
Od pierwszego gwizdka bardzo aktywny był Curtis Jones. Młody piłkarz gospodarzy już w szóstej minucie był bliski gola, lecz trafił jedynie w słupek. Chwilę później Schuurs świetnym wślizgiem zatrzymał z kolei szarżującego Diogo Jotę.
W drugim kwadransie spotkania odgryzać zaczął się Ajax. Niecelnie uderzał Anthony, a z próbą Mazraouiego poradził sobie Kelleher. Do przerwy utrzymał się rezultat bezbramkowy, Niezłej szansy nie wykorzystał Robertson.
Po przerwie Holendrzy byli o krok od wyjścia na prowadzenie. Z ostrego kąta na bramkę Kellehera uderzał Dusan Tadić. Futbolówka wylądowała na słupku, a niewykorzystana szansa błyskawicznie zemściła się na gościach.
W 58. minucie do siatki z ostrego kąta trafił Jones. Ogromny błąd popełnił wówczas Andre Onana, który powinien z łatwością przeciąć dośrodkowanie, lecz przepuścił piłkę, uznając, że opuści ona boisko.
W końcówce oba zespoły starały się atakować. Sytuację sam na sam z Firmino wybronił bramkarz gości, rehabilitując się za wcześniejszą wpadkę. Golkiper Liverpoolu odbił z kolei strzał Huntelaara z najbliższej odległości.
Wygrana 1:0 sprawiła, że "The Reds" na pewno wystąpią w 1/8 finału. Ajax czeka z kolei mecz o wszystko w ostatniej kolejce.
Atalanta Bergamo może pluć sobie w brodę, że nie zdołała pokonać ostatniego w grupie Midtjylland. Duńczycy świętują z kolei zdobycie pierwszego punktu w fazie grupowej.
Do przerwy to goście prowadzili we Włoszech 1:0. Mocny strzał z pola karnego oddał Alexander Scholz, korzystając ze zgranej przez partnera piłki.
W drugiej połowie podopieczni Gian Piero Gasperiniego byli stroną przeważającą i w 79. minucie doprowadzili do remisu. Po dośrodkowaniu Hateboera wyrównał Romero.
Remis 1:1 oznacza, że Atalanta jest blisko awansu do fazy pucharowej. W ostatnim spotkaniu fazy grupowej Włosi muszą co najmniej zremisować z Ajaksem Amsterdam.