Papszun rozbroił po przegranej z Lechem. "Przed meczem słyszałem co innego"
Marek Papszun zabrał głos po porażce z Lechem Poznań. Trener Legii nie ukrywał rozczarowania wynikiem. Wrócił też do głośnej wymiany zdań z Nielsem Frederiksenem.
Legia zagrała z Lechem dobry mecz, miała sytuacje strzeleckie, by zdobyć jeden, a może i trzy punkty, ale finalnie została z niczym po przegranej 1:2. Marek Papszun przyznał po gwizdku, że ta porażka jest bolesna.
- Myślę, że zrobiliśmy wystarczająco dużo, żeby wygrać, a nawet nie remisujemy i to jest bolesna porażka. Ale ona musi boleć, żebyśmy rozpoczęli nową serię. 15 meczów bez porażki to jest dużo, a dzisiaj też porażki doznaliśmy, w naszym chyba najlepszym meczu paradoksalnie z tych 16 - zauważył trener "Wojskowych".
Papszun odniósł się też do wypowiedzi Radosława Murawskiego, który wspominał, że trudności Lecha do przerwy być może wynikały z założonego planu gości na ten mecz (więcej TUTAJ).
- Teraz to Radek może powiedzieć wszystko, że taki był plan... - uśmiechnął się szkoleniowiec. - Przed meczem słyszałem co innego: że Lech zdominuje Legią i czeka ją trudne spotkanie. Z naszej perspektywy wyglądało to inaczej, ale trzeba oddać przeciwnikowi, że ma jakość, że wykorzystał momenty, też nasze błędy, taką przypadkowość. Bo przewróciliśmy się dwa razy przy pierwszej bramce, co na takim poziomie się rzadko zdarza. Ale wiemy, że Lech to potencjalnie najlepsza drużyna w Polsce i takie momenty bezlitośnie wykorzystali. W drugiej połowie nie mieli nic oprócz tych dwóch sytuacji - podkreślił, przechodząc następnie do analizy straconych goli.
- Nasz pressing był bardzo dobry w całym meczu, Lech nie mógł sobie z nim poradzić, ale to trzeba przerwać... Nie mamy doświadczenia, Wojtek [Urbański] czy "Fuku", mają proste sytuacje bark w bark w środku, że może nawet nie byłoby faulu. Jeszcze Chodyna przy tej drugiej bramce, przebiegają zawodnicy Lecha z łatwością - zbyt prosto. Trzeba przerwyać te akcje wcześniej. To nie kwestia złego pressingu, a działań indywidualnych. Sytuacje bramkowe? Z natury wybraniamy się z nich bez żadnego problemu - usłyszeliśmy.
Trener gospodarzy ze szczerością ocenił też występ rezerwowych.
- Chciałem zrobić zmiany, jeszcze dodać intensywności, jakości, a no niestety, ci zawodnicy co weszli, oni nie grali, widać, że w tych sytuacjach dynamicznych nie mogli się do końca dobrze odnaleźć. To było widać, że to jeszcze nie ten poziom, którego byśmy chcieli. Z drugiej strony, doceniam, co ci nowi zawodnicy robią, bo nie odstają. Ale wiadomo, że w przyszłości oczekujemy więcej - powiedział.
Marek Papszun wrócił też do głośnej wymiany zdań z Nielsem Frederiksenem, która miała miejsce na konferencjach prasowych przed niedzielnym meczem.
- Trener Frederiksen stwierdził fakt: Legia ostatnio rzadko gra [duże mecze], w ogóle nie gra. To jest prawda. Tak jak ja powiedziałem, że Lech przegrywa duże mecze. To są fakty przecież, statystycznie... Czy ktoś tutaj źle się wyraził, okłamał, oszukał? No nie. Tak to wygląda. Ale no to jest normalne, przed meczem są konferencje, emocje, o to w piłce chodzi. Ale myślę, że dzisiaj obie drużyny z szcunkiem, przed meczem i po meczu, tak jak powinno się rywalizować na wysokim poziomie. Nie było specjalnie wielkich spięć. (...) Wydaje mi się, że był to mecz rozegrany z klasą.
- Stworzyliśmy sobie przynajmniej pięć sytuacji bramkowych, na takim poziomie to trzeba po prostu wykorzystać. Nie chodzi o tę [z golem] Wjunnyka. Musimy strzelać z tego bramki - podsumował szkoleniowiec Legii.
Po gwizdku głos zabrał także Niels Frederiksen. I on wrócił pamięcią do wymiany zdań przed meczem, odgryzając się trenerowi Legii. Więcej TUTAJ.
Oglądaj Ekstraklasa Raport po meczu Legia - Lech na kanale Meczyki:
