Nadchodzące
Ważne
Koniec
W trakcie
Nadchodzące

Futbolu (jeszcze) nie da się kupić. Czy inwestycje szejków w PSG i Manchester City są w ogóle opłacalne?

Nasser Al Khelaifi
Źródło zdjęcia: Mitch Gunn/Shutterstock

Mogłoby się wydawać, że świat futbolu został już całkowicie zdominowany przez pieniądze. W końcu coraz więcej klubów trafia w ręce obrzydliwie bogatych szejków, którzy za pomocą swoich inwestycji planują podbić najlepsze ligi. Patrząc na największe historie związane z przejmowaniem drużyn przez arabskich właścicieli można jednak odnieść wrażenie, że pieniądze to w futbolowych realiach wciąż jeszcze nie wszystko, a sukcesu nie da się kupić ot tak.

Piłka nożna to, na całe szczęście, sport tak specyficzny, że pieniądze nigdy nie będą gwarantem sukcesu w 100%. Można wydawać bajońskie sumy na nowych zawodników, trenerów etc. ale nie zmieni to faktu, że finalnie wszystko zweryfikuje boisko. A w ostatnich latach najbrutalniej weryfikuje tych, którzy wydają najwięcej.

Podbój Francji - kogo to jeszcze interesuje?

Zacznijmy od ekipy PSG, do której napływ pieniędzy znad Zatoki Perskiej rozpoczął się w 2011 roku. Klub trafił w ręce Qatar Sports Investments, a Nasser Al-Khelaifi został nowym prezesem oraz dyrektorem naczelnym paryżan. Gdy Katarczycy obejmowali stołeczny klub znajdował się on w środku tabeli i raczej nie uchodził za potentata mogącego w jakikolwiek sposób zagrozić hegemonii Lyonu i Marsylii.

Po dwóch latach wszystko się diametralnie zmieniło. Dawni mistrzowie musieli uznać wyższość rodzącej się potęgi PSG. Nawet najbardziej utytułowane francuskie marki nie mogły rywalizować z paryżanami, którzy w ciągu pierwszych okienek transferowych pod wodzą nowego prezesa wydali na wzmocnienia ćwierć miliarda.

Poza sezonem 2017/18 kolejne lata w rozgrywkach Ligue 1 były istną monotonią. Poza wystrzałowym Monaco nikt nawet nie zbliżył się do paryżan, którzy na dobre odjechali reszcie stawki. Na przestrzeni całego ligowego sezonu żaden klub po prostu nie jest w stanie sprostać ekipie z Parku Książąt.

Patrząc na liczbę krajowych tytułów oraz rozwój PSG jako światowej marki można by uznać, że projekt Al-Khelaifiego to istny sukces. Wszak liczba sympatyków PSG stale rośnie wprost proporcjonalnie do tytułów zdobywanych przez podopiecznych Tuchela, a napływ fanów tylko zwiększa możliwości finansowe mistrzów Francji.

Ćwierćfinał wart miliarda

Szkopuł w tym, że dominacja Francji czy rekordy sprzedaży koszulek nie były głównym celem Qatar Sports Investments w momencie przejmowania PSG. Oczywiście, że każde trofeum, nawet to najmniej istotne na krajowym podwórku jest cenne, aczkolwiek wszyscy dobrze wiemy, że nie po to wydaje się tak horrendalne kwoty, aby największym sukcesem było wyprzedzenie w tabeli Lyonu czy Lille.

Od klubu, który w ciągu niespełna dekady wydał tak absurdalną sumę pieniędzy trzeba wymagać czegoś więcej. Szczególnie, że pod względem zarobków ze sprzedaży piłkarzy PSG absolutnie nie ma powodów do chwały.

W trakcie ośmiu lat panowania katarskich właścicieli, PSG w żadnym sezonie nie miało dodatniego bilansu transferowego. Najmniejsza różnica między wydatkami, a wpływami ze sprzedaży wyniosła 45 milionów w 2014 roku. Rekordowe okno transferowe pod względem zarobków miało miejsce przed rokiem, gdy PSG za piłkarzy, którzy opuścili stolicę Francji uzyskało 114 milionów. Na wzmocnienia wydano wówczas 217 milionów, zatem trudno mówić o jakimś finansowym sukcesie.

Koszulki z logo marki Jordan oraz nazwiskiem Mbappe czy Neymara mogą bić rekordy sprzedaży, ale nie zmieni to faktu, iż Katarczycy do tego projektu muszą co roku dopłacać kilkadziesiąt, bądź kilkaset milionów. Wszystko po to, aby PSG wreszcie udowodniło swoją siłę także poza granicami Francji, czyli w rozgrywkach europejskich.

Graczy pokroju Neymara czy Mbappe sprowadza się właśnie po to, aby lśnili najmocniej na największych arenach. Przynajmniej w teorii, bo rzeczywistość brutalnie weryfikuje marzenia paryżan, dla których barierą nie do przejścia stała się faza ćwierćfinałowa Ligi Mistrzów.

Pasmo klęsk paryżan na europejskim podwórku powoli staje się niemożliwe do zniesienia dla prezesa klubu. Nasser Al-Khelaifi w dosyć stanowczych słowach podsumował zachowanie gwiazd, które mimo ogromnego potencjału gasną w najważniejszych momentach, wystawiając cały projekt na pośmiewisko.

PSG oraz inna działalność Al-Khelaifiego pokazują, że pieniądze nie są najważniejsze. Można kupić Neymara za 222 mln, Mbappe za 180 mln, ale trofeum Ligi Mistrzów pozostaje bezcenne. Nie można za to nielegalnie wpływać na decyzje dot. wyborów organizatorów imprez sportowych, o co został oskarżony właściciel PSG. Jeśli 45-letni Katarczyk wyciągnął wnioski, to już będzie wiedział, że nie wszystko w sporcie ma swoją cenę.

City Football Group, czyli Manchester City i długo, długo nic

Nieco wcześniej, ponieważ już w 2008 roku do Manchesteru zawitała inna grupa katarskich inwestorów z Mansourem bin Zayedem Al Nahyanem na czele. Po raz kolejny klub ze średniej ligowej półki miał zostać przebudowany w taki sposób, aby dołączyć do ścisłej światowej czołówki.

Nikogo również nie powinno dziwić, że podstawą projektu City Football Group były naturalnie pieniądze. Od momentu przejęcia klubu przez człowieka, który jest członkiem rodziny królewskiej Zjednoczonych Emiratów Arabskich „Obywatele” czuli się na rynku transferowym niczym przeciętny człowiek w supermarkecie, gdy akurat dostał sowitą wypłatę i na wszystko go stać. Koszty nie grały roli.

Manchester City od tego czasu naturalnie wyrósł na jedną z największych potęg Premier League, ale trudno, żeby było inaczej skoro mówimy o klubie, który kupuje każdego na kogo akurat ma ochotę. Pod względem transferów „Obywatele” w kilka lat prześcignęli największe potęgi budowane od podstaw, wydając niemal co roku setki milionów.

Jednak tak, jak w przypadku PSG najważniejszy cel w postaci potwierdzenia dominacji w Europie zawsze się wymyka. Cóż z tego, że City mają najlepszych obrońców, pomocników, trenera etc. skoro w Lidze Mistrzów doznają porażek z ekipami pokroju Monaco czy Tottenhamu, które zostały zbudowane za dniówkę szejka Mansoura.

Manchester City nigdy nie zdobył Ligi Mistrzów, ale i tak można go uznać za sukces zachodnich inwestorów pod względem wyników sportowych. Wszak do katarskiego konsorcjum należy wiele innych marek, które mimo finansowego wsparcia znaczą na futbolowej mapie mało albo bardzo mało.

Wystarczy spojrzeć na liczbę sukcesów osiąganych przez poszczególne drużyny po tym, jak trafiły w ręce CFG. Krótko mówiąc, nie wygląda to zbyt okazale.

Poniżej: Liczba trofeów zdobytych przez wszystkie kluby należące do City Football Group

Liczba trofeów zdobywanych przez kluby City Football Group
(+) Powiększ zdjęcie
Źródło zdjęcia: Wikipedia

Pozostałe kluby należące do City Football Group doznają prawdziwego zderzenia myśli „pieniądze mogą wszystko” ze sportowy realiami. Szejk Mansour i spółka dwoili się i troili, aby zbudować potęgę np. w MLS, ale ekipa New York City FC mimo posiadania „dream-teamu” nigdy nie doszła nawet do ligowego finału.

Jeszcze gorzej wiedzie się ekipie Yokohama F. Marinos, którą w 2014 roku przejęło CFG. W latach 2003-2004 japoński klub dwa razy z rzędu wygrywał rodzimą ligę. Aczkolwiek katarskie inwestycje na razie nie przyniosły żadnego trofeum.

O ile Nasser Al-Khelaifi powoli traci cierpliwość po kolejnych kompromitacjach, tak szejk Mansour pozostaje spokojny. Dla człowieka, który jest wicepremierem Zjednoczonych Emiratów Arabskich i jednym z najbogatszych ludzi świata, zapewne nie robi różnicy czy w kolejnym roku wyda 100, 200 czy może 500 milionów na zabawę w Football Managera w realnym świecie.

Trzeba będzie jednak uważnie obserwować projekt CFG, ponieważ niewykluczone, że szejka Mansoura mogą w końcu znudzić coroczne inwestycje w Manchester City czy kupno nowych klubów, które mimo wsparcia finansowego niczego nie osiągają.

Kosztowne zachcianki w Maladze

Znacznie mniejszymi pokładami cierpliwości wykazał się szejk Al-Thani, który w 2010 roku kupił Malagę. O tym, jak łatwo Katarczyk zmienia zdanie najszybciej przekonał się ówczesny trener ekipy „Los Boquerones” – Jesualdo Ferreira, który został zatrudniony przez Al-Thaniego, a następnie zwolniony po pierwszych kolejkach.

Jego następcą został Manuel Pellegrini, co było pierwszą oznaką tego, iż Al-Thani planuje zrobić z Malagi wielki klub. O niezwykle poważnych planach nowego właściciela andaluzyjskiej drużyny świadczyły także wzmocnienia przed sezonem 2011/12. „Los Boquerones” wydali w tamtym oknie transferowym najwięcej spośród wszystkich hiszpańskich ekip, a na La Rosaleda trafili naprawdę utalentowani gracze.

Niestety szejk wydał na transfery ponad 60 milionów, a potem…jakby zapomniał o tym, że coś takiego, jak Malaga w ogóle istnieje. Brak zainteresowania klubem przyczynił się do sankcji wymierzonej przez UEFA z powodu braku płacenia pensji zawodnikom oraz podatków. Tak wyglądają problemy bogatych ludzi.

Aby spłacić zaległości trzeba było sprzedać Cazorlę, Isco i innych piłkarzy, którzy zostali sprowadzeni do Andaluzji, aby stać się fundamentem wielkiej Malagi. Niestety po pewnym czasie nie było ani wielkiej Malagi, ani Al-Thaniego w klubie.

Pieniądze to nie wszystko

Patrząc na te wszystkie historie odnoszę wrażenie, że szejkowie, którzy usilnie pompują pieniądze w różnorakie kluby zapominają, iż w świecie piłki metki z cenami mogą mieć zawodnicy, trenerzy, ale nie trofea. Gdy rozpoczyna się spotkanie np. Ligi Mistrzów nie ma znaczenia czy do gry stają zawodnicy, na których wydano 100 milionów czy miliard.

Na początku takich przygód katarscy inwestorzy silnie identyfikują się z klubem, pierwsze sukcesy w postaci awansu w ligowej tabeli zwiększają apetyty, jednak po kilku sezonach coś się wyczerpuje. Katarscy multimiliarderzy albo dostrzegają, że gwiazdy ściągane za setki milionów nie są gwarantem sukcesów, albo po prostu przestają interesować się futbolem.

Malaga zamiast osiągnięcia szczytu spadła do Segunda Division, PSG czy Manchester City mimo hucznych zapowiedzi nie są w stanie nawet osiągnąć finału Ligi Mistrzów. Miliony wydawane na Neymara czy Mbappe zwracają się nie na boisku, a co najwyżej w stadionowych sklepach z koszulkami. Wszak mimo coraz większych szaleństw na rynku transferowym, gdy rozbrzmiewa pierwszy gwizdek do gry staje dwudziestu dwóch ludzi, a nie kilkanaście zer na koncie klubowych właścicieli.

Mateusz Jankowski

Źródło: własne

Dyskusja

23
Wczoraj | 15:04
0
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
nie do konca zgodze sie z tezami tego artykulu. Man City przynajmniej od 2 lat jest bardzo blisko zdobycia LM. PSG moim zdaniem najblizej bylo w sezonie gdy spuscili manto Barcelonie. gdyby nie pamietna naginana remontada mysle ze PSG dolecialoby do finalu na skrzydlach.
Przedwczoraj | 16:26
+1
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Świat się zmienia coraz więcej jest klubów "na ropę" ale im to pasuję bo mimo niepowodzeń w lidze oraz LM dalej mają grunt pod nogami.
Przedwczoraj | 15:51
-1
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Real Madryt i jego era "galacticos"...
Chelsea Abramovića...
Manchester City zbudowany za ciężką kasę praktycznie od zera...
Do tego można doliczyć jeszcze Bayern, który wykorzystuje swoją finansową dominację do skupowania wyróżniających się zawodników rywali.

A nawet nie chce się wspominać o preferencyjnym traktowaniu niektórych, bynajmniej nie biednych zespołów, przez arbitrów i działaczy. Najbardziej drastyczny przykład to liga hiszpańska, ale też Włochy i Niemcy oraz oczywiście Liga Mistrzów. Obecnie nawet plebiscyty typu ZP są ustawiane pod wartość marketingową zawodnika, a nie realne osiągnięcia. Sponsorzy sobie ustalają, że taki Modrić dostanie ZP, a przez następne 12 miesięcy koleś jest potem pośmiewiskiem...

Bądźmy poważni. Naprawdę.
Wczoraj | 15:01
+2
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
a czemu nie wspomniales o swojej ukochanej Barcelonie ktora wg zestawienia wydala tyle samo co Real ;)
14 lip 2019 | 22:01
+13
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Na meczykach nadal panuje alternatywna rzeczywistość, w której o wygraną w lidze mistrzów walczą niebogate kluby, nieskażone wielkimi pieniędzmi, którymi dysponują szejkowie, gdzie tradycje, a nie pieniądze postawione są na piedestale. Dlatego finalista LM wydał tylko miliard na nowy stadion, chyba z datków kibiców. Może PSG i City, które wydało ostatnio wiele, nie wygrały LM, lecz w ostatnich latach Barca i Real wygrywały LM, a przed wygranymi nie szczędziły groszem. Drużyny, które nie wydają pieniędzy - jak Bayern, to w końcu, w którymś momencie o mało nie przegrywają ligi krajowej z drużyną, której jedynym celem na każdy sezon jest zarobić na piłkarzach, a nie stworzyć drużynę gotową wygrać LM.
Przedwczoraj | 16:54
(Edytowany)
Bo jeszcze wspaniali "redaktorzy" pomyślą, że to nie przypadek że coroczne angielskie top 6 to de facto najbogatsze zespoły z ligi XD
+6
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Bo jeszcze wspaniali "redaktorzy" pomyślą, że to nie przypadek, że coroczne angielskie top 6 to de facto najbogatsze zespoły z ligi XD
14 lip 2019 | 19:52
+24
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
ehhh jaki świat byłby piękny jakby ciapaki nie miały dostępu do ropy :/
14 lip 2019 | 19:19
+13
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Ten artykuł udowadnia jedynie, że LM nie da się kupić pieniędzmi szejkow, ale pokazuje, że da się ja kupić ogromnymi pieniędzmi. Swego rodzaju szejkiem był Abramiwicz q Chelsea i jemu udalo się wygrać LM, wiec nawet to nie jest do końca prawdą. Niestety piłka rządzą pieniądze i nie ma co zaklinac rzeczywistości. Można się tylko cieszyć, jeśli raz na kilka lat zdarzy się coś takiego jak Ajax, bo Totkow do tego grona nie liczę, bo zaplecze finansowe mają potężne - trochę jak Atletico czy Bayern.

PS bardzo ciekawe, wysokie miejsce Juve w 10letnim zestawieniu. Mistrzów darmowych ofert :)
14 lip 2019 | 19:05
Komentarz usunięty
-7
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Komentarz usunięty
14 lip 2019 | 19:14
+16
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Neymar jedyne co może wznieść to toast na urodzinach siostry pajacu.
14 lip 2019 | 19:18
+7
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Możesz przestać głosić te swoje herezje ? Jestem najwierniejszym kibicem na tej stronie ale i również myślę rozważnie. PSG nie podniesie pucharu LM ani za rok ani przez nastepne 10 lat gdyż nie jesteśmy gotowi na to trofeum zarówno pilkarze jak i kibice
14 lip 2019 | 20:12
Komentarz usunięty
-2
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Komentarz usunięty
14 lip 2019 | 20:23
(Edytowany)
Typ najebany. Nie bierzcie na poważnie tego co pisze ten psychol.
+1
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Typ najebany. Nie bierzcie na poważnie tego co pisze ten pryszcz na dupie.
14 lip 2019 | 18:48
-5
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Bez tych petrodolarów to nic by nie znaczyli w Europie .Muszą wydawać setki milionów rocznie żeby coś znaczyć ale w Europie nic nie wygrać Żałosne kluby.
14 lip 2019 | 18:48
+3
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Futbol jak najbardziej da się kupić, spójrzcie na taka Chelsea Abramowicza. Czym się różni jego hajs od hajsu szejków.
Przedwczoraj | 01:37
+8
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Może tym, że Chelsea przed abramowiczem to nie był klub do bicia jak City czy PSG i nawet w 2000 roku byli blisko zakontraktowania Maldiniego bo przecież od 1995 bili sie o top 3 ciągle, Chelsea nie jest sztucznym tworem takim jak City czy PSG, zdobili w 5 lat prxzed Romanem chyba 6 trofeów a 2 z nich wygrał grający trener Ruud Gullit. Czym sie różni? Może tym że z tego co wydali w dużej mierze im sie zwróciło, wydali od początku Premier League 1 mld funtów a zwrociło im sie 800 mln. A dokładniej pieniądze Abramowicza budoawały klub i najlepszą szkołke w Anglii przy czym nie rozwalali rynku czego nie można powiedziec o City. Gdzie Chelsea kupiła futbol? Ciągle karani przez sędziów w LM byli.. a wygrali ją w 2012 gdzie na ten sezon praktycznie nic nie wydali w porównaniu do barcy czy man utd..
Przedwczoraj | 01:38
+7
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
przyczym dodam że 1 mld City wydało od 2008 a Chelsea od 1991 także ten
Przedwczoraj | 01:40
+8
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
skoro autor tekstu nie napisał o Chelsea nic, to chyba jednak to o czyms swiadczy
14 lip 2019 | 18:30
(Edytowany)
W City moze i sa szejkowie ale w przeciwieństwie do psg tam jest przynajmniej jakiś plan na rozwój drużyny i chcą iść do przodu. Wystraszy spojrzec na szkółkę w które również bardzo inwestuja i ściskają największe talenty z wysp co w przyszłości napewno zaprocentuje.
+32
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
W City moze i sa szejkowie ale w przeciwieństwie do psg tam jest przynajmniej jakiś plan na rozwój drużyny i chcą iść do przodu. Wystraszy spojrzec na szkółkę która jest jedną z najlepszych w Anglii i kładą duży nacisk na jej rozwój ściągając do niej najlepsze talenty z Anglii. Do tego mają trenera z głową na karku który umiejętnie potrafi rotować i zarządzać szeroka kadra City oraz wyciskać z tych piłkarzy wszytko co najlepsze. Mają ogromny budzet ale wystarczy zobaczyć na największy ich transfer jakim jest Rodri za 70 mln więc nie szaleją jakos za bardzo z pieniędzmi i potrafią nimi mądrze dysponować. W PSG jest myslenie że drogie daje jakość. A takie podejscie nie daje sukcesu . Przykład Neymara jest tu idealny . Od odejście z Barcelony zatrzymał się w rozwoju. Nie daje tego co dawał w Barcelonie a i wydaje się że jest fotball jest u niego już na dalszym planie. Do tego dochodzi w mentalność . W Lique 1 wygrywają po 5 6-0 a przychodzi LM i zawodnicy na tle silniejszych rywali wyglądają jak dzieci we mgle. Nie potrafią grać pod presją i nie są przyzwyczajeni do gry o stawkę. Na dzień dzisiejszy uważam że to City predzej wygra LM bo tam jest ogarniętym trener a i Maja juz większe doświadczenie w Europie niż Paryżanie.
14 lip 2019 | 18:29
-3
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Perspektywa widzenia zależy od perspektywy siedzenia. Ja to widzę tak. Nie bez powodu szejk Mansour inwestuje najwięcej w City a nie w Malagę . Bo to liga angielska i City dają mu największe przychody. Szejk nie bez powodu jest bogatym jak skurwesyn szejkiem. Bo ma łeb do interesow. City dużo wydaje ale ma mega przychody. Tamtego roku przyszedł bodajże tylko Mahrez. A sprzedali też paru zawodników nie były to jakieś spektakularne sumy za te sprzedaze ale razem dały pokaźną sumkę. Chodzby Iheanacho do Leicester za 30 mln funtów. Nie sądzę żeby ktokolwiek kupywal klub bo mu się nudzi. To jest biznes. Spójrzcie na Chelsea Abramowicza. To jest to samo
14 lip 2019 | 18:25
(Edytowany)
Ligę Mistrzów wygrywają kluby biedne takie jak Real Madryt, Barcelona czy Liverpool. Tam piłkarze grają za minimalną krajową.
+22
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Pieniądze nie mają znaczenia wszak Ligę Mistrzów wygrywają kluby biedne takie jak Real Madryt, Barcelona czy Liverpool. Tam piłkarze grają za minimalną krajową.
14 lip 2019 | 18:23
+18
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Ok wszyscy pisali szejkowie psują rynek! wszyscy pisali Chińczycy psują rynek! a wystarczy zobaczyć najdroższych piłkarzy na świecie! w większości to transfery Realu i Barcelony! którzy przeciez mają Hiszpańskich właścicieli, Dembele, Coutinho, Suarez czy teraz Griezmann to wszystko piłkarze kosztujący wielkie sumy! to samo tyczy się Realu - Ronaldo, Hazard, James Rodriguez, Bale. Większość tych wielkich transferów odbyła się jeszcze przed erą szejków jak transfery Saureza do Barcelony czy C.Ronaldo i Jamesa do Realu. Ba wielkie transfery robiły tez Angielskie kluby jak United pod Amerykańskimi rządami!. Dlatego nie zgadzam się ze obecnie Chińczycy czy Szejkowie psują rynek dzięki nim więcej klubów moze sobie pozwolić na lepszych zawodników i rywalizację na rynku transferowym. Jakoś jeszcze z 15 lat temu nikomu nie przeszkadzało ze bardzo bogaci w tedy właścicicelowie Milanu czy Interu odpowiednio Berlusconi i Moratti szastali pieniędzmi i sprowadzali wielkie gwiazdy do Serie A jak Eto'o Ibrahimovic, Trezeguez, Edgar Davids, Nedved czy wielu innych. Ale w tedy przez to Serie A rządziła w LM teraz sytuacja się wyrównała mamy wiele klubów które dzięki Chinczykom czy Szejkom mogą rywalizować z najlepszymi o najlepszych piłkarzy. I wcale nie psują rynku bo rynek zaczeły psuć kluby Włoskie 15 lat temu potem Barcelona z Realem. Pozdrawiam.
14 lip 2019 | 18:27
+9
+{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{fake_counter}}
{{message}}
Oczywiście chciałem napisać i Juventusu który przed aferą o ustawienie meczów z Moggim tez szalą z kasa.
{{comment.created_datetime}}
(Edytowany)
{{comment.user_score.team_A_name}}
{{comment.user_score.team_A_score}}:{{comment.user_score.team_B_score}}
{{comment.user_score.team_B_name}}
Edytuj (jeszcze przez {{minuteUnit}})

Strzelcy {{title}} - Liga Mistrzów

#
Zawodnik
Bramki(karne)
Asysty
Bramki
Asysty
Żółte kartki
Czerwone kartki
Łącznie
1
2 (0)
2
2 (0)
3
2 (0)
4
2 (0)
5
2 (1)
{{$index + 1}}
{{player.value_1}}
{{player.value_1}}
{{player.value_2}}
{{player.value_3}}
Ranking

Bukmacherzy

Kod rejestracyjny: MEGABONUS. Szczegóły po kliknięciu w przycisk "Sprawdź".

Brak ryzyka na start. Szczegóły po kliknięciu w przycisk "SPRAWDŹ".

Brak ryzyka na start. Szczegóły po kliknięciu w przycisk "Sprawdź".

×
Włącz powiadomienia przeglądarkowe i otrzymuj od nas najważniejsze wiadomości sportowe! Kliknij w poniższą instrukcję i dowiedz się, jak to zrobić.